Informacje

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział I-The beginning of a new life.

Seul. Jedno z największych miast w Korei. Pełne ludzi,biegu i kurzu. Brakuje w tej codzienności miejsca na cuda. Ludzie gnają po brukowanych chodnikach nerwowo spoglądając na zegarki. Ulice zawsze tętnią życiem. Wieczny pośpiech unosi się razem z kurzem i zgiełkiem. Na przedmieściach mieszkała Cristal. Była to młoda i ładna dziewczyna po tragicznym dla niej okresie. Najpierw straciła mamę w wypadku samochodowym a potem ojca zabrały narkotyki i alkohol. Przygarnęła ją babcia w bardzo podeszłym wieku i niewiele po tym,jak Cris u niej zamieszkała,zmarła. Cristal została sama. Została sama w ogromnym domu. Mimo,że miała już 17 lat nadal ciężko było jej się pogodzić ze stratą wszystkich bliskich. W rozpaczy i smutku popadła w rutynę. Każdy dzień wyglądał tak samo. Był zdawkowy i prawie identyczny niż poprzedni. Zaspane wyłączenie budzika,kawa,szkoła,praca,powrót do domu,kolacja,odrabianie lekcji,sen i znowu od początku. Krążyła bezwładnie w błędnym kole.  Tego dnia jak zwykle wyłączyła budzik i poszła na kawę. Będąc w kuchni zwróciła uwagę na kalendarz. Za dwa dni miały być jej urodziny. Westchnęła ciężko. Znowu zrobi sobie babeczkę z proszku i włoży w nią świeczkę tak,aby wyglądała chociaż odrobinę urodzinowo. Otworzyła lodówkę. Nie było w niej praktycznie nic,z wyjątkiem jogurtu naturalnego. Zamknęła drzwi lodówki i zapisała na wiszącym notesie "Zrobić zakupy". Piła kawę powoli. Każdy łyk kawowego płynu zbliżał ją do pójścia do szkoły. Gdy skończyła pić umyła kubek i spokojnie poszła po marmurowych schodach do pokoju. Wybrała śliczną,białą,zwiewną sukienkę,do niej białe szpilki oraz beżowy żakiet. Ustała przed lustrem. Była bardzo,bardzo ładna,ale tak nie uważała. To wszystko przez to,że ojciec gdy był pijany a ona przychodziła z chłopakiem,to ojciec albo chciał się z nim bić albo dzwonić na policję. Wszyscy jej chłopcy zniechęcali się po nieprzyjemnej konfrontacji z ojcem dziewczyny. Nagle z tafli lustra wyłoniła się postać. Cristal była tak przerażona,że osunęła się bezwładnie na ziemię. Po chwili odważyła się i podniosła wzrok. Przed nią stał chłopak. Mniej więcej w jej wieku. Był nieziemsko przystojny. Jego twarz była blada jak ściana,ale miała arystokratyczne rysy. Miał nieskazitelnie błękitne oczy i lokowane blond włosy. Miał na sobie klasyczny garnitur. Cristal była tak przestraszona,że nie mogła wydać z siebie żadnego dźwięku.
-Ej! Nie bój się mnie,proszę. Nie potrafię patrzeć ma kobiety które są w innym stanie niż radość.-powiedział łagodnym a zarazem mocnym głosem.Dotknął jej policzka. O dziwo,poczułam ciepły dotyk a nie rozsypujący się proch czy coś. Dziewczyna popatrzyła na niego i chciała wymusić chociaż najdrobniejszy uśmiech,jednak jej napięte mięsnie twarzy jej na to nie pozwoliły i zupełnie odmówiły współpracy.
-Jak się tu dostałeś? I kim jesteś?-chłopak zaśmiał się delikatnie
-Ah,gdziesz moje maniery. Na imię mi Zelonim. A Ciebie,cud panno jak zwą?
-Cristal
-Jakie cudowne imię. Takie..królewskie. Godne królowej a nawet bogini. Więc Cristal. Tak,to naprawdę cudowne imię. Możesz mi śliczna powiedzieć,jaki mamy obecnie rok?
-2015
-Naprawdę!? Przesiedziałem w ścianie ponad 300 lat! Kiedy to zleciało? A ten głupek,Vincent miał to urządzenie do określania roku i nic nie powiedział..
-Jak to 300 lat? W jaki sposób żyjesz?Jesteś duchem?
-Ja nie żyję. Żyłem w czasach oświecenia. Moi rodzice należeli do elity,jednak potem ktoś mnie zabił. Od tamtej chwili mieszkam tu,w ścianach tego domu. A dokładniej w ścianie mojego pokoju.
-To był Twój pokój?
-Owszem,widzę,że dużo zmieniłaś.
-Skoro jesteś duchem,to dlaczego Cię widzę i czuję Twój dotyk?
-A bo ja wiem? Możliwe,że masz pewnego rodzaju dar.-powiedział i zaczął dokładnie oglądać pomieszczenie w którym się znajdowali. Był to pokój ze ścianami w kolorze mięty. Stało tam pięknie rzeźbione łóżko,biała szafa i szafka nocna oraz urocza stojąca toaletka.
-Vincent
-Co mówisz?
-Kto to Vincent?-Chłopak westchnął
-Vincent to mój przyjaciel,który również został zamordowany kilka dni po mnie
-To straszne. Gdzie on teraz jest?
-Czekaj-powiedział i wniknął w ścianę. Po chwili wrócił z inną zjawą. Vincent był trochę niższy i miał dużo bardziej delikatne rysy
-To jest ta dziewczyna co niby nas widzi? Nie wydaje mi się. Stoi jak słup soli i nie wie co robić. To takie urocze-zachichotał Vincent
-Dlaczego was widzę?
-Mogę coś zrobić?-zapytał Vincent. Cristal uniosła jedną brew ale pokiwała twierdząco
-To może być mało przyjemne,więc się nie zdziw-ostrzegł Zelonim. Wtedy Vincent wbiegł prosto w dziewczynę. Ta zatrzęsła się i zamknęła oczy. Po chwili chłopak z niej wyszedł
-Eh,nic nie zbadałem. Dziewczyna ma dar w sercu i ten dar ma jakąś magiczną blokadę,że nie mogę jej przejść
-Dobra,stop-powiedziała Cristal
-Co się stało?-zapytał Zelonim
-Za dużo emocji jak na 20 min. Musze iść do szkoły i ochłonąć.
-To zrozumiałe. I ślicznie wyglądasz-uśmiechnął się Zelonim
-Dziękuję. Będę po 15:00,błagam,zachowujcie się tak jak do czasu gdy was zobaczyłam,dobrze?
-Słodkości ty moje,oczywiście. Przypilnuję tego oto tu chłoptasia,by nic nie zmajstrował-zapewnił Vincent. Dziewczyna szybko opuściła pokój i wyszła na dwór. Spojrzała w niebo,które dziś płakało. Wzięła swoją czarną parasolkę i wyszła na zewnątrz. Po drodze zaszła do cukierni po swoje ulubione ciastko z kremem.Uśmiechnięta wyszła z budynku. Jednak martwiła ja sprawa z duchami. Dlaczego ona je widzi,dlaczego je czuje i dlaczego nie może żyć tak jak dotychczas?...

1 komentarz:

  1. Ciekawy pomysł.. :)
    Czekam na kolejny rozdział..
    Dużo weny na dobry początek. ^^

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy