Informacje

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sethan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sethan. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 czerwca 2015

Rozdział VII-I'll kill all the monsters of my soul.

Chłopak popatrzył na nią i roześmiał się.
-Głupiutka Cristal. Wyobraź sobie sytuację. Twój ojciec zdradził twoją matkę z jakąś archanielicą i wyrobili dziecko. Żeby to jeszcze upadły. A tu jakaś hybryda. I okazuje się,że to coś to twoja siostra. Jesteś upadłą. Wiesz,jaka to zmaza?-zapytał kpiąco widząc powiększającą się plamę krwi. Dziewczyna uciskała ranę i popatrzyła na niego ze zrozumieniem. Znaczy chodziło jej o to,że rozumiała jego desperację jednak nie rozumiała dlaczego tak bardzo boleśnie chciał ją zniszczyć. Tą dwójkę łączyła krew. Geny. Pochodzenie,przynajmniej Cristal. Dziewczyna coraz bardziej krwawiła i powoli opuszczała ziemskie ciało. Wtedy z lewej strony nadbiegł Sethan i Lumin. ~Co oni tu robią? pomyślała dziewczyna.
-Kai! Przestań! W tej chwili-krzyknął Lumin i zaczął zbliżać się do upadłego. Sethan zatrzymał go.
-Lumin. Masz jeszcze te łzy kryształowego feniksa?-zapytał nerwowo spoglądając to na Kai'a to na Cristal.
-Mam ostatnią..-odpowiedział zmartwionym tonem blondyn. Wyciągnął z torby małą fiolkę. Doskonale wiedział,co ma z nią zrobić. Sethan puścił jego ramię a ten uklęknął na ziemi obok Cristal. Dookoła rozeszła się czarna mgła. Lumin i Sethan popatrzyli na siebie. Wiedzieli,co to za zjawisko. Nagle z mgły wyłonił się mężczyzna. Był on wysoki i umięśniony. Jego płaszcz w kolorze najczystszej czerni falował. Chmura czerni połączonej z szarością zaczęła się rozrzedzać.
-Kto to?-zapytała omdlewająca Cristal Lumin'a który odprawiał jakieś dziwne rytuały nad fiolką.
-Nie przeszkadzaj!-syknął jednak po chwili przerwał swoją dziwną czynność-To jest Kwon,Pan upadłych,ojciec Kai'a i....Twój-odpowiedział a ostatnie słowo powiedział bardzo cicho. To było jak mocny plask w twarz dla słabej dziewczyny. Odwróciła powoli bolącą głowę i popatrzyła na to,co się działo.
-Czyli to był Twój plan,synu? Myślałem,że jesteś bardziej wytworny jeśli chodzi o uśmiercanie hybryd.-powiedział i z pogardą popatrzył na wykrwawiającą się dziewczynę
-Wybacz ojcze,musiałem być ostrożny. Nie wiadomo,jakie ma moce-wyjaśnił Kai. Upadły popatrzył tylko na niego i roześmiał się
-Teraz już się nie dowiesz-rzucił a jego śmiech rozniósł się echem po całym skrzydle. Wtedy do rozmowy włączył się Sethan
-Czemu nie może cie zostawić jej w spokoju? Już przecież ona wam nie zagraża. Nie będzie napewno walczyć o przejęcie tronu upadłych-zauważył anioł. Tak. Dla Cristal wszystko było już jasne. Żyła w jednej wielkiej fikcji. Wśród mistycznych istot. Już Vincent i Zelonim byli nadzwyczajni a tu proszę,dwa upadłe anioły,jeden elf i jeden anioł. Oraz ona. Gwiazda pierwszego planu,jedna hybryda. Połączenie dwóch sprzecznych krwi. Jasnej i ciemnej.  Lumin powoli kończył swoje obrzędy a Cristal już prawie wyzionęła ducha.
-A dlaczego miałbym to zrobić? Cleris też nie chce jej znać,więc po co ma istnieć.-parsknął i wtedy u jego boku pojawiła się kobieta. Nie byle jaka kobieta. Piękna blond włosa bogini ciemności. Była nadziemsko szczupła,jej wzrok przyprawiał o zazdrość wszystkie kobiety a mężczyzn wprowadzała w stan takiego transu,że nie mogli oderwać od niej oczu. Nazywała się Cleris. Była partnerką Kwon'a,przyszywaną matką Kai'a,upadłą archanielicą i matką Cristal.
-Ona jest tu potrzebna. Ma przyjaciół. Jest potrzebna dusznym!-warknął Sethan. ~Duszni? Czyżby chodziło o 2 duchy z jej domu?~pomyślała dziewczyna a Lumin przechylił fiolkę nad jej raną. Rozbłysło się wielkie jasne światło i po chwili Cristal zaczęła odzyskiwać siły. Poczuła napływ nowej energii.  Oparła dłonie na ścianie i chwiejnie wstała na własne nogi. Towarzystwo poruszyło się. Sethan uradowany podbiegł do niej i wziął ją pod ramię, Lumin zmęczony wstał a rodzinka upadłych popatrzyła na tą scenę z pogardą.
-To jeszcze nie koniec, hybrydo. Jeszcze zginiesz! I to z mojej ręki!-krzyknął Kwon po czym cała trójka rozpłynęła się niczym mgła. Na korytarzu została tylko Cristal, Sethan oraz Lumin. Po dosłownie sekundzie, pojawiły się duchy. Dziewczyna była rozdarta i zdezorientowana. Co się wokół niej działo!? 

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział VI-One body, two faces. Who am I?

Dziewczyna popatrzyła się nijako na blat stołu. Bała się. A co jeśli się okaże,że jest jakimś potworem? Jeśli straci świadomość tego,że jest człowiekiem? Co jeśli straci swoje człowieczeństwo robiąc jakąś straszną rzecz? Milion myśli na minutę odbijało się w jej głowie. Podeszła do pobliskiej szafy i wyciągnęła komplet nowej pościeli. Położyła ją na podłodze,gładząc powierzchnię kołdry by wyrównać nierówności.
-Nie będziesz miał nic przeciwko jeśli ulokuję Cię w salonie,prawda?-zapytała żołnierza który kończył bulgogę.
-Pewnie,że nie.-odpowiedział i podszedł do dziewczyny. Przytulił ją-Cristal,wszystko będzie dobrze. Jestem tu-szepnął wprost do jej ucha. Uspokoiła się lekko.
-Dziękuję. Możliwe jest,bym nie przeżyła rytuału poznania?-zapytała a jej oczy zaszkliły się od łez
-Nawet tak nie myśl. Wszystko będzie dobrze. Idź i odpocznij. Przyda Ci się to. Jutro musisz być w pełni formy. -powiedział chłopak z troską w głosie. W tym samym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. To był Sethan i o dziwo Lumin.
-Cześć Cristal. Jutro mamy egzamin i pomyślałem,że możemy się pouczyć razem.  Lumin od jutra będzie chodził z nami do szkoły więc też przyszedł.-powiedział a wtedy Christopher wyjrzał zza ściany-Ale chyba masz gościa. To może my pójdziemy i nie będziemy przeszkadzać-powiedział zrezygnowany a jego mięśnie twarzy zaczęły delikatnie drgać.
-Nie przeszkadzacie. To jest mój brat Christopher. Christopher to jest mój przyjaciel Sethan i nowy kolega,Lumin-przedstawiła ich sobie.
-Przyjaciele siostry nigdy nie przeszkadzają,do chwili gdy ona zacznie cierpieć,bo jeśli tak się stanie to wasze kości będą tak poharatane,że nawet ta sławna klinika ortopedyczna was nie poskłada-zagroził Christopher zaciskając pięści.
-Ma się rozumieć. Tylko uważaj,żeby to Ciebie nie musieli składać-parsknął Lumin. Było widać,że nie będą przyjaciółmi. Cristal widząc to chciała jak najszybciej zaprowadzić znajomych do pokoju
-My panowie musimy się zbierać. Jutrzejszy test nie będzie czekał a mamy do opracowania mnóstwo materiału,więc zamiast marnować czas na jakieś docinki z moim bratem zacznijmy się uczyć-powiedziała stanowczo i wyrwała do przodu. Szkolni przyjaciele wiedzieli,że była zdenerwowana więc grzecznie podążyli za nią na górę.
-Więc od czego zaczynamy?-zapytał Sethan wyciągając notatnik i niechlujnie pospinane notatki z lekcji.
-Współczuję Ci Cristal-wypalił Lumin ni stąd ni z owąd. Sethan od razu zmierzył go zimnym spojrzeniem.
-Czego?-zapytała i położyła ogromny objętościowo atlas w brązowej oprawie ze złotymi literami wypisanym wyrazem „Biologia”
-Posiadania takiego przypału jako brata-odpowiedział i odgarnął włosy do góry.
-Jesteś bezczelny. Lepiej zacznijmy już opracowywać wszystkie układy bo się do jutra nie wyrobimy. No i wreszcie zaczęli dopiero brać na poważnie. Sethan cały czas badawczo obserwował czy Lumin nie chce nic zrobić na złość dla Cristal. Pracowali do późna. Nawet nie zauważyli,kiedy wszystkich zmógł mocny sen. Następnego dnia dziewczyna obudziła się pierwsza wraz z pierwszymi promieniami słońca.  Leżała na ramieniu śpiącego Lumina. Jakim cudem? Nie miała zielonego pojęcia. Spojrzała na zegarek. Wskazywał 6 nad ranem. Obudziła kolegów.
-Jezu,to już rano?-zapytał Sethan przecierając zaspane oczy które błyszczały w promieniach słońca które oblewały z gracja całą perfekcyjną twarz przyjaciela Cristal.
-Twoja przyjaciółka jest dobrą towarzyszką do snu,wiesz?-zapytał Lumin i przeciągnął się ospale. Dziewczyna popatrzyła na niego dziwnie.
-Idźcie do domu się przebrać i widzimy się w szkole-powiedziała zmieniając nie zbyt komfortowy dla siebie temat. Sethan skinął porozumiewawczo głową i opuścili dom. Christopher jeszcze spał. Tak przynajmniej się jej wydawało. Popatrzyła na stół. Stała tam paczka otulona papierem ozdobnym i wstążką. Na górze był liścik: „Wszystkiego Najlepszego,siostrzyczko”. Dziewczyna usiadła i wzięła na kolana karton. Otworzyła ostrożnie by nie przerwać dosyć drogiego papieru. Odsunęła wieko i wyciągnęła zawartość. Była tam przepiękna sukienka. Cała śnieżnobiała,z koronkowym trenem mimo że sama w sobie była może do połowy ud.
-Podoba Ci się? Nie wiedziałem,jaki nosisz rozmiar więc wziąłem go z tej sukienki z łazienki.-usłyszała głos brata za plecami
-Oczywiście,ze mi się podoba! Wiesz,że nie musiałeś?-zapytała i przytuliła się do umięśnionego torsu żołnierza.
-To żaden problem. Wcześniej nigdy nie kupowałem sukienek więc totalnie nie wiedziałem,co lubią dziewczyny takie jak ty. Dlatego poprosiłem sprzedawczynię i opisałem jej Ciebie. Dopasowała tą,więc pomyślałem,że jako kobieta wie lepiej niż ja co mogło by Ci przypaść do gustu-wyjaśnił.
-Myślisz,że mogłabym ją dzisiaj założyć do szkoły?-zapytała
-Oczywiście. Na pewno będziesz wyglądała ślicznie. Gdy wrócisz ze szkoły zrobię dla Ciebie tort.  W końcu dzisiaj bardzo ważny dzień.-odpowiedział. Cristal pobiegła do pokoju i przebrała się w urodzinową sukienkę. Była idealna. Wtedy do pokoju wparował Vincent razem z Zelonimem
-Cristal,wszystkiego najlepszego-powiedzieli zgodnie i harmonijnie. Na zwykle poważnej twarzy Zelonima pojawił się szczery,dziecięcy uśmiech a Vincent był rozpromieniony bardziej niż zwykle.
-Dziękuję. Chodźcie tu moje duszki kochane-odpowiedziała i przytuliła obu chłopców do siebie. Cały czas była zszokowana,że czuje dotyk duchów.  Spakowała podręczniki do torby i wyszła z pokoju. Duchy zostały bo pokłóciły się o stary zegarek kieszonkowy. Cristal pożegnała się Christopherem i wyszła z domu. Było czuć wiosnę. Ptaki śpiewały,słońce obdarzało ziemię dziewiczymi promieniami słońca oraz ludzie zaczęli wyglądać zdrowiej. Nikt w Korei dobrze nie znosił zmiany pór roku. Z entuzjazmem udała się w stronę swojej szkoły. Wszyscy uczniowie,głównie chłopcy mieli oczy zwrócone na dziewczynie,która wyglądała wyjątkowo zgrabnie w nowej sukience. Od razu podszedł do niej Kai. Zdziwiło ją to. Wcześniej raczej jej nie zauważał. Minra,Suzanne i Hyuma patrzyły z zazdrością  na to,jakim zainteresowaniem darzył chłopak dziewczynę,która w ich oczach była dużo gorsza od nich.
-Wyglądasz naprawdę magicznie w tej bieli,wiesz? Aczkolwiek w czerni było by Ci dużo lepiej.-przyznał i objął ją w pasie tak jakby byli razem. Cristal nie chcąc robić scen powiedziała tylko przez zęby
-Weź rękę z mojej talii-przybrała zadowolony wyraz twarzy by wszyscy myśleli że nic się nie dzieje. Jednak Kai przyciągnął ja jeszcze bliżej do siebie. Zamiast do klasy do fizyki skierował się z  nią do opuszczonego skrzydła szkoły. Gdy cały zaludniony sektor zniknął chłopak przygwoździł dziewczynę do ściany. Zbliżył się do niej tak bardzo,że czuła jego ciepło bijące z jego ciała jak z potężnego pieca. W jej oczach pojawił się strach i przerażenie. Chciała go odepchnąć ale byłą zbyt słaba. Zbliżył swoją twarz do twarzy dziewczyny. Ich usta złączyły się w pocałunku. Ręka Kai'a  powędrowała najpierw na udo a potem coraz wyżej wzdłuż ciała dziewczyny rozpalając ją do granic możliwości. Całkowicie oddała się chwili upojenia. Pożądanie chłopaka wylewało się z niego jak wody wodospadu Niagara. Jego dłoń znalazła się na piersiach dziewczyny. W tej chwili coś zaczęło się dziać. Poczuła ogromny ból w klatce piersiowej. Kai zakończył niekończący się pocałunek a na śnieżnobiałej sukni pojawiła się ogromna brunatna plama. Stopniowo zaczynała się zmieniać i po chwili była już pulsująca w kolorze najszlachetniejszego rubinu. Osunęła się na ziemię uciskając krwawiącą ranę-Dlaczego?-szepnęła tylko i zacisnęła powieki...

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział III-The search for a helpful soul.

Na kartce było napisane "On coś knuje. Nie wiem jeszcze co,ale coś na pewno" Cristal zgniotła karteczkę,wywróciła oczyma i rzuciła Sethanowi wrogie spojrzenie.
-Posłuchaj,mi też on nie pasuje. Nie bądź taka ostra dla Sethana. On chce Cię tylko chronić.-powiedział Zelonim bacznie obserwując to co się dzieje wokół. Cristal skrzywiła się i popatrzyła na ducha który był zafascynowany obrazami wiszącymi na ścianie. Przedstawiały one wnętrze człowieka,budowę liści i inne biologiczne podmioty.Przez to,że była na zajęciach miała ograniczoną sposobność mówienia.W tej chwili doprawdy chciała się skupić na rozwoju pierwotniaków jednak cały czas jej myśli były rozpraszane innymi sprawami.Nareszcie zajęcia dotarły do końca. Cristal z ulgą wzięła torbę i spakowała w nią książki. Założyła ją na ramię i udała się w stronę wyjścia.
-Cristal..Zaczekaj-usłyszała głos za sobą. Odwróciła się. Stał ta nauczyciel. Jego blond włosy zsunęły mu się na czoło a okulary powędrowały na biurko
-Coś się  stało?-zapytała zaskoczona dziewczyna.
-Po prostu chciałem z tobą porozmawiać-uśmiechnął się nauczyciel i wskazał ruchem głowy na stojące krzesło dając do zrozumienia dziewczynie aby usiadła. Gdy ta to zrobiła on również usiadł.
-W czym rzecz?-powiedziała i postawia swoją torbę obok krzesła i uniosła wzrok na wyraźnie zatroskaną zatroskaną twarz mężczyzny. Ten westchnął.
-Może wyda Ci się to niedyskretne,jednak ośmielę się zapytać. Czy ty i Kai,ten nowy uczeń ..powiedzmy..dobrze się dogadujecie?-zapytał nauczyciel ostrożnie dobierając słowa
-Co pan sugeruje? Jeżeli chce pan zapytać,czy planujemy być razem to odpowiedź jest prosta,Nie-odpowiedziała delikatnie jednak ze zdecydowaniem. Dłonie zaczęły się jej trząść
-Cristal,spokojnie,proszę. Chciałem Cię zapytać,czy mogłabyś udzielić mu korepetycji z matematyki,bo z jego świadectwa widzę,że najbardziej odstaje właśnie z nią. A wiesz,że dbamy by poziom wiedzy naszych uczniów był jak najwyższy.-wyjaśnił nauczyciel. Dziewczynie zrobiło się głupio,że wyskoczyła tak do nauczyciela.
-Oczywiście,że mu pomogę. I przepraszam,że tak do pana wyskoczyłam. Mam po prostu nerwowy czas,nie panuję nad emocjami. A teraz przepraszam,śpieszę się do domu-powiedziała i wstała z krzesła. Nagle poczuła dłoń wychowawcy na swoim nadgarstku. Odwróciła się
-Jeśli chciałabyś o  czymś porozmawiać,wiesz,gdzie mnie szukać-uśmiechnął się nauczyciel. Dziewczyna tylko machnęła głową i opuściła razem z Zelonimem salę.
-Widzę kochana,że masz duże wsparcie u nauczycieli-powiedział noszlancko jak to Zelonim
-Taa. Musimy zajść po zakupy. Bo ja będę głodować-uśmiechnęła się ukazując swoje perlisto białe zęby. Duch odwzajemnił gest i wyszli na podwórko. Udali się w stronę supermarketu. Super market wyglądał jak..zwykły supermarket. Wzięła duży wózek i weszła do środka.
-Jak tu jest niesamowicie.-przyznał Zelonim. Cristal popatrzyła na niego dziwnie,jednak trochę go rozumiała. Mieszkał w innych czasach. Uśmiechnęła się i zwróciła głowę ku półkom sklepowym. Wzięła ryż,makaron,bułki,chleb,jogurty naturalne,owoce warzywa oraz kilka innych produktów. Podeszła z koszykiem do kasy i wyłożyła swoje zakupy na taśmę. Duch stojący tusz obok nie mógł wyjść z podziwu,jak to wszystko działa. Zapakowane zakupy wzięła w ręce i przesunęła swoją kartą płatniczą po czytniku oraz pcozekała na paragon
-Teraz kierunek:dom-powiedziała zwracając się do Zelonima. Ten uśmiechnął się tak rozbrajajaco,jak dziecko.
-Ochłonęłaś juz trochę po dzisiejszym poranku?-zapytał troskliwie po chwili drogi
-Tak,tylko nadal nie pojmuję,dlaczego was widzę. Za dwa dni mam urodziny,a tu taki prezent od losu. Ładnie,ładnie-powiedziała z westchnieniem i poprawiła włosy
-Urodziny? To świetnie. Ile będziesz miała lat?-zapytał z zafascynowaniem i iskrą radości w swoich ogromniastych oczach
-18-odpowiedziała krótko. Wtedy duch się zatrzymał
-18 mówisz? To wiek świadomości-powiedział zmieniając swój ton z przyjaznego na bardzo,bardzo nerwowy.
-Wiek świadomości? Co to oznacza?-zapytała zaskoczona i lekko przerażona
-No jeśli skończysz 18 lat,poznasz wszystkie  swoje dary. W tym odkryjesz,dlaczego nas widzisz i dalczego jesteś wyjątkowa-wyjaśnił ostrożnie dobierając odpowiednie zwroty oraz dbajac o to,by żadne słowo nie było powiedziane w złym akcencie. Cristal zmieszała się jednak otworzyła drzwi do domu i położyła zakupy na stole w kuchni.
-Dobrze wiedzieć. Gdzie Vincent?-zapytała rozpakowując i chowając artykuły spożywcze. Wtedy centralnie z lodówki wyskoczył duch o którym była mowa
-Ktoś mnie wołał? Ktoś bardzo,bardzo ładny i wyjatkowy?-zapytał z lekkim hihotaniem
-Zaraz się zawstydzę. Nie nudziłeś się bez Zelonima?-zapytała z entuzjazem starając się oderwać myśli od całej tej sytuacji która ją przygniatała
-Właśnie nie. Oglądałem te kartki z szafki-wyznał i zaczął myszkować po kuchni
-O jakich kartkach i szafce mówisz?-zapytała z uniesieniem brwi
-No tej na strychu.Chodź,pokażę Ci-powiedział i skierował się ku betonowym schodom prowadzącym na strych. Cristal razem z Zelonimem podążyła za nim. Gdy byli już na poddaszu Vincent wskazał palcem ową szafkę. Dziewczyna podeszła tam z latarką i otworzyła drzwiczki. Był tam pokaźny stos kartek. Wzięła kilka do ręki. Były to dokumenty rodzinne. Wzięła cały plik i zeszła na  dół
-Wiedziałaś o tych papierach?-zapytał jeden ze zjaw
-Nie,nie miałam pojęcia. Ale  poczytam je,może znajde coś ciekawego-uśmiechnęła się dziewczyna. Mijały kolejne minuty a w papierach było coraz więcej urzędowych pieczątek,aktów notarialnych oraz spadkowych i inne urzędowe dokumenty. Nagle Cristal zauważyła coś co ją zaintrygowało. Znalazła akt urodzenia niejakiego Christophera. Nie miała pojęcia kim może być ten mężczyzna. Czytała dalej i z biegiem czytania coraz bardziej się niepokoiła. W pewnej chwili wypuściła kartkę z dłoni a po jej bladym polcizku popłynęła krystalicznie czysta łza.
-Santa maria! Co się dzieje!?-zapytał przerażony Vincent praktycznie w tym samym czasie co Zelonim.Dziewczyna płakała dalej i wydukała
-Ja..ja mam..brata-odpowiedziała pochlipując i jednocześnie zmywając łzami tusz do rzęs który zgrabnie spływał jej z oczu
-Nie wiedziałam o tym?-zapytał zaskoczony duch
-Nie. Odkąd pamiętam byłam jedynaczką. Mama ani tym bardziej tata nic mi nie mówili. Zawsze byłam ich oczkiem w głowie.-wyjaśniła walcząc ze sobą o to,by się trochę ogarnąć
-Pomożemy Ci go odszukać,chcesz?-zaproponował nagle Vincent. Cristal uniosła zapłakane oczy na chłopaka
-Naprawdę moglibyście?-zapytała z nadzieją
-Oczywiście. Tylko jeszcze nie wiem jak to zrobimy.-zmartwił się. Dziewczyna nic nie powiedziała i włączyła laptop. Włączyła przeglądarkę internetową. Wpisała "Christopher Rhee". Przeglądała linki które jej sięwyświetliły i natrafiła nareszcie na bazę wojskową. Jednak nic tam nie znalazła. Spisała tylko adres na kartkę.
-Idziemy do wojska-zakomunikowała Cristal i poszła do pokoju się przebrać. Założyła jeansy,biały top,beżowy żakiet oraz czerwone szpilki. Do torebki spakowała telefon,portfel,karty płatnicze,akt urodzenia Christophera oraz swój. Zeszła na dół,zwinęła kartkę z adresem i wyszła z domu. Przekręciła zamek i wrzuciła do wnętrza torby. Skierowała się na przystanek autobusowy,bo jednak centralna baza tej jednostki była kilkadziesiąt kilometrów od Seulu. Gdy doszła na miejsce podeszła do rozkładu. Jej autobus był za 15 minut. Odwróciła się by uśiaść na ławce gdy niechcący wpadła na jakiegoś chłopaka.
-Może uważaj co robisz,hm?-zapytał ostro mierząc i przebijając ciało Cristal na wylot
-Przepraszam,ostatnio jestem trochę nieogarnięta-wyjaśniła ze skurchą
-To się może ogarnij?-zapytał z kpiną.
-Lumin?-zapytał znajomy głos zza pleców dziewczyny. To był Sethan
-Sethan,ile to lat?-zapytał chłopak
-Nie mam pojęcia. Co Cię tu sprowadza?-powiedział Sethan rozpromieniony na twarzy
-Mam zamiar tu zamieszkać-wyjaśnił. Przyjaciel  Cristal był widocznie zadowolony
-O co chodziło z Cristal?-zapytał Sethan zmieniając temat
-Ah,czyli ma kryształowe imię. Wpadła na mnie-odpowiedział i z ukosa spojrzał na dziewczynę która była niedosyć że zdenerwowana to jeszcze zdezorientowana
-I tylko dlatego tak na nią naskoczyłeś? Stary uważaj,to moja przyjaciółka-powiedział poważnie chłopak i ustał obok Cristal jednocześnie nieświadomie stając "w Vincencie"
-Przyjaciółka? Och,tak bardzo ubolewam nad moim wybuchem-odpowiedział ironicznie. Na szczęście dziewczyny autobus już przyjechał
-Do zobaczenia Sethan. Pa Lumin-powiedziała i wsiadła do autobusu. U kierowcy zakupiła bilet i zajęła miejsce. Pojazd jeszcze chwilę stał i nareszcie ruszył. Cristal miała tylko nadzieję,że jej trop nie jest ślepym zaułkiem...

środa, 11 lutego 2015

Rozdział II-Darkness always hides in heart.

Nareszcie się wypogodziło. Cristal zaszła po drodze do Starbucks'a i kupiła sobie swoją ulubioną białą kawę. W zamyśleniu doszła nareszcie do swojej szkoły. Był to monstrualny budynek pokroju Oxfordu lub Howartu jednak w bardziej nowoczesnym stylu. Obiekt utrzymany był w bijącej oczy czystości,każdy krzak na dziedzińcu był idealnie wymierzony i ścięty. Okna były duże a budynek był biały. Cristal weszła przez bramę i popatrzyła na zegarek na wyświetlaczu swojego białego telefonu. Okazało się,że ma jeszcze 15 minut do rozpoczęcia się lekcji. Usiadła na trawniku pod wierzbą i w spokoju dopiła kawę. Do jej głowy znowu wróciła dziwna sytuacja z Vincentem i Zelonimem. Westchnęła ciężko i poszła na lekcję francuskiego. Sala do tego języka była urządzona tak,by uczniowie mogli zobaczyć elementy w dużym stopniu zbliżone do Francji. Usiadła jak zwykle na pierwszej ławce. Odsunęła krzesło i usiadła delikatnie je unosząc i przybliżając do ławki. Wyciągnęła z torby książkę do francuskiego i ręcznie obłożony zeszyt. Położyła jeden na drugi na brzegu stolika i czekała na nauczyciela. Po chwili wszedł. Wszyscy uczniowie wstali i tradycyjnie się przywitali. Pierre,bo tak miał na imię nauczyciel położył dziennik lekcyjny na swoje biurko i ustał na środku klasy.
-Kochani,od dziś do waszej klasy dochodzi nowy uczeń. Bądźcie mili dla Kai'a-powiedział a Cristal podniosła głowę gdy usłyszała kroki. Kai okazał się być wysokim chłopakiem o brązowych włosach,głębokich oczach i przejmującym wyrazie twarzy. Nauczyciel szepnął mu,żeby usiadł na najbliższe wolne miejsce. Chłopak rozejrzał się po klasie i skierował się w stronę rzędu w którym siedziała Cristal. Dziewczyna była przygotowana na to,że usiądzie do niej. I tak się stało. Kai nawet na nią nie spojrzał. Usiadł jakby nigdy nic. Wyciągnął swoje podręczniki i zwrócił twarz w stronę tablicy na której już znajdowały się zdania które uczniowie mieli przekształcić na zdania w czasie przeszłym oraz przyszłym. Lekcja trwała dalej a nowy uczeń nawet przez chwilę nie popatrzył na Cristal .Ta postanowiła wyjść z własną inicjatywą i rozpocząć rozmowę
-Mon nom est Cristal.-powiedziała po francusku do chłopaka
-Kai-odburknął tylko. Dziewczyna się zmieszała ale ciągnęła rozmowę dalej
-Może chciałbyś potem poznać szkołę,hm? Jest ogromna i nowi uczniowie zawsze mają problemy z ogarnięciem planu budynku-zaproponowała. Chłopak nareszcie na nią popatrzył
-Dobrze,ale teraz daj mi się skupić na francuskim-powiedział lekko delikatniejszym tonem niż ten którego użył gdy się przedstawiał. Za jakiś krótki czas nauczyciel ogłosił koniec zajęć. Cristal odwróciła się na chwilę a gdy chciała zapytać się Kaia o szczegóły ich zwiedzania,go już nie było.Rozejrzała się dookoła,żadnego śladu. Czyżby miał ultra szybkość przemieszczania się? Nie,to nie możliwe. Takie rzeczy tylko w horrorach o wampirach. Zdezorientowana wyszła z klasy i usiadła na swoim ulubionym parapecie. Otworzyła notatnik i wyciągnęła ołówek. Lekko przyłożyła ołówek do kartki i zrobiła pierwszy,niezwykle płynny i pewny ruch. Grafitowy wkład idealnie wyglądał na   mlecznej bieli kartki. Rysowała dalej. Dodawała cienie,rozmazywała,poprawiała. Pokazywała w ten sposób swoje uczucia których teraz miała teraz pełno.  Po kilku minutach na kartce powstał smok oplatający drzewo tak słabe,że zaraz się załamie. Tak właśnie czuła się Cristal.  Bezradna w sytuacji w której się znalazła. Wtedy z jej artystycznego transu wyrwała ją jakaś osoba. Dziewczyna odłożyła szkicownik i popatrzyła na tą osobę. Był to Sethan,obiekt westchnień wielu dziewcząt ze szkoły. Jako jeden z nielicznych chłopaków lubił Cristal.
-Cześć. Co robisz?
-Hej. W sumie już nic. A jak Twoje zajęcia? Ogarnąłeś nareszcie tą chemię?
-Prawie tak. Znaczy już ją bardziej rozumiem. Widziałaś tego nowego?
-Chyba każdy go widział. Jest trudnym charakterem ale spróbuję do niego dotrzeć
-Nie,lepiej nie.
-Dlaczego niby?
-Czuję,że to nie fajny typ.
-Przesadzasz. Wydaje się być okej. Jaki masz z nim problem?
-No po prostu czuje,że on nie jest odpowiednim towarzystwem dla Ciebie
-Skąd wiesz? Mówisz jakbyś był moim ojcem! Ja dziś jestem podenerwowana,więc nie dobijaj. A teraz wybacz,idę na biologię-powiedziała zirytowana dziewczyna i nerwowo wstała omijając chłopaka. Nie rozumiała,dlaczego jest taki sceptyczny do Kaia. Westchnęła i pchnęła drzwi do sali biologicznej. Większość uczniów już była. Kai również. I o dziwo na miejscu obok którego siedziała Cristal. Popatrzyła na niego i bez słowa usiadła na swoim miejscu. Nagle chłopak położył swoją dłoń na jej drobną. Była sucha ale delikatna
-Cristal,przyzwyczaisz się do mnie z czasem-powiedział szeptem wprost do ucha dziewczyny. Ta dostała dreszczy.
-Co?-zapytała po chwili jednak chłopak już się nie odezwał. Cristal spuściła głowę czytając następny temat.
-Cristal....-usłyszała zza pleców. Odwróciła się bardzo gwałtownie. Stał tam Zelonim.
-Co Ty tu robisz?-zapytała a wszyscy popatrzyli na nią bardzo dziwnie bo w sumie mówiła tak jakby sama do siebie.
-Przyszedłem zobaczyć jak się uczysz-odpowiedział ze swoim "zelonimowskim" akcentem. Dziewczyna chcąc uniknąć dalszych dziwnych spekulacji ze strony znajomych wyszła jeszcze na chwilę z sali i ustała za rogiem.
-A gdzie Vincent? W ogóle mówiłam,że sama wrócę do domu na 15. Wyszłam na totalną kretynkę przez Ciebie-powiedziała z wyrzutem w stosunku do ducha. Ten zasmucił się lekko a jego twarz obrała bardzo smutny wyraz. Cristal popatrzyła na niego i zrobiło się jej trochę szkoda. Może nie powinna tak na niego naskakiwać.
-Dobra,przepraszam. Jak chcesz chodź ze mną na lekcje. Tylko proszę,nie strasz nauczycieli ani uczniów ani nie podnoś przedmiotów ani nie mów do mnie zdań na które musiałabym Ci odpowiadać-chłopak od razu się uśmiechnął a w jego wielkich oczach pojawiła się iskierka triumfu. Cristal również się uśmiechnęła i wróciła na salę zajęć na której był już nauczyciel.
-Kryształku,dlaczego się spóźniłaś?-zapytał mierząc wzrokiem dziewczynę
-Przepraszam,źle się poczułam i musiałam na chwilę wyjść,nic poważnego
-Mam nadzieję. Ale już wszystko w porządku?
-Tak,to chwilowe.-rozpoczęła się lekcja, większość uczniów lekko przysypiała jednak kilkoro słuchało uważnie. Cristal była pomiędzy bo niby słuchała i przyjmowała zakres informacji ale myślami była bardzo,bardzo daleko od lekcji. Nagle Sethan rzucił maleńką karteczkę. Dziewczyna wzięła ją szybko i schowała pod zeszyt. Po "tajniaku" otworzyła liścik i przeczytała jego zawartość. Było tam napisane...

Obserwatorzy