Informacje

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział III-The search for a helpful soul.

Na kartce było napisane "On coś knuje. Nie wiem jeszcze co,ale coś na pewno" Cristal zgniotła karteczkę,wywróciła oczyma i rzuciła Sethanowi wrogie spojrzenie.
-Posłuchaj,mi też on nie pasuje. Nie bądź taka ostra dla Sethana. On chce Cię tylko chronić.-powiedział Zelonim bacznie obserwując to co się dzieje wokół. Cristal skrzywiła się i popatrzyła na ducha który był zafascynowany obrazami wiszącymi na ścianie. Przedstawiały one wnętrze człowieka,budowę liści i inne biologiczne podmioty.Przez to,że była na zajęciach miała ograniczoną sposobność mówienia.W tej chwili doprawdy chciała się skupić na rozwoju pierwotniaków jednak cały czas jej myśli były rozpraszane innymi sprawami.Nareszcie zajęcia dotarły do końca. Cristal z ulgą wzięła torbę i spakowała w nią książki. Założyła ją na ramię i udała się w stronę wyjścia.
-Cristal..Zaczekaj-usłyszała głos za sobą. Odwróciła się. Stał ta nauczyciel. Jego blond włosy zsunęły mu się na czoło a okulary powędrowały na biurko
-Coś się  stało?-zapytała zaskoczona dziewczyna.
-Po prostu chciałem z tobą porozmawiać-uśmiechnął się nauczyciel i wskazał ruchem głowy na stojące krzesło dając do zrozumienia dziewczynie aby usiadła. Gdy ta to zrobiła on również usiadł.
-W czym rzecz?-powiedziała i postawia swoją torbę obok krzesła i uniosła wzrok na wyraźnie zatroskaną zatroskaną twarz mężczyzny. Ten westchnął.
-Może wyda Ci się to niedyskretne,jednak ośmielę się zapytać. Czy ty i Kai,ten nowy uczeń ..powiedzmy..dobrze się dogadujecie?-zapytał nauczyciel ostrożnie dobierając słowa
-Co pan sugeruje? Jeżeli chce pan zapytać,czy planujemy być razem to odpowiedź jest prosta,Nie-odpowiedziała delikatnie jednak ze zdecydowaniem. Dłonie zaczęły się jej trząść
-Cristal,spokojnie,proszę. Chciałem Cię zapytać,czy mogłabyś udzielić mu korepetycji z matematyki,bo z jego świadectwa widzę,że najbardziej odstaje właśnie z nią. A wiesz,że dbamy by poziom wiedzy naszych uczniów był jak najwyższy.-wyjaśnił nauczyciel. Dziewczynie zrobiło się głupio,że wyskoczyła tak do nauczyciela.
-Oczywiście,że mu pomogę. I przepraszam,że tak do pana wyskoczyłam. Mam po prostu nerwowy czas,nie panuję nad emocjami. A teraz przepraszam,śpieszę się do domu-powiedziała i wstała z krzesła. Nagle poczuła dłoń wychowawcy na swoim nadgarstku. Odwróciła się
-Jeśli chciałabyś o  czymś porozmawiać,wiesz,gdzie mnie szukać-uśmiechnął się nauczyciel. Dziewczyna tylko machnęła głową i opuściła razem z Zelonimem salę.
-Widzę kochana,że masz duże wsparcie u nauczycieli-powiedział noszlancko jak to Zelonim
-Taa. Musimy zajść po zakupy. Bo ja będę głodować-uśmiechnęła się ukazując swoje perlisto białe zęby. Duch odwzajemnił gest i wyszli na podwórko. Udali się w stronę supermarketu. Super market wyglądał jak..zwykły supermarket. Wzięła duży wózek i weszła do środka.
-Jak tu jest niesamowicie.-przyznał Zelonim. Cristal popatrzyła na niego dziwnie,jednak trochę go rozumiała. Mieszkał w innych czasach. Uśmiechnęła się i zwróciła głowę ku półkom sklepowym. Wzięła ryż,makaron,bułki,chleb,jogurty naturalne,owoce warzywa oraz kilka innych produktów. Podeszła z koszykiem do kasy i wyłożyła swoje zakupy na taśmę. Duch stojący tusz obok nie mógł wyjść z podziwu,jak to wszystko działa. Zapakowane zakupy wzięła w ręce i przesunęła swoją kartą płatniczą po czytniku oraz pcozekała na paragon
-Teraz kierunek:dom-powiedziała zwracając się do Zelonima. Ten uśmiechnął się tak rozbrajajaco,jak dziecko.
-Ochłonęłaś juz trochę po dzisiejszym poranku?-zapytał troskliwie po chwili drogi
-Tak,tylko nadal nie pojmuję,dlaczego was widzę. Za dwa dni mam urodziny,a tu taki prezent od losu. Ładnie,ładnie-powiedziała z westchnieniem i poprawiła włosy
-Urodziny? To świetnie. Ile będziesz miała lat?-zapytał z zafascynowaniem i iskrą radości w swoich ogromniastych oczach
-18-odpowiedziała krótko. Wtedy duch się zatrzymał
-18 mówisz? To wiek świadomości-powiedział zmieniając swój ton z przyjaznego na bardzo,bardzo nerwowy.
-Wiek świadomości? Co to oznacza?-zapytała zaskoczona i lekko przerażona
-No jeśli skończysz 18 lat,poznasz wszystkie  swoje dary. W tym odkryjesz,dlaczego nas widzisz i dalczego jesteś wyjątkowa-wyjaśnił ostrożnie dobierając odpowiednie zwroty oraz dbajac o to,by żadne słowo nie było powiedziane w złym akcencie. Cristal zmieszała się jednak otworzyła drzwi do domu i położyła zakupy na stole w kuchni.
-Dobrze wiedzieć. Gdzie Vincent?-zapytała rozpakowując i chowając artykuły spożywcze. Wtedy centralnie z lodówki wyskoczył duch o którym była mowa
-Ktoś mnie wołał? Ktoś bardzo,bardzo ładny i wyjatkowy?-zapytał z lekkim hihotaniem
-Zaraz się zawstydzę. Nie nudziłeś się bez Zelonima?-zapytała z entuzjazem starając się oderwać myśli od całej tej sytuacji która ją przygniatała
-Właśnie nie. Oglądałem te kartki z szafki-wyznał i zaczął myszkować po kuchni
-O jakich kartkach i szafce mówisz?-zapytała z uniesieniem brwi
-No tej na strychu.Chodź,pokażę Ci-powiedział i skierował się ku betonowym schodom prowadzącym na strych. Cristal razem z Zelonimem podążyła za nim. Gdy byli już na poddaszu Vincent wskazał palcem ową szafkę. Dziewczyna podeszła tam z latarką i otworzyła drzwiczki. Był tam pokaźny stos kartek. Wzięła kilka do ręki. Były to dokumenty rodzinne. Wzięła cały plik i zeszła na  dół
-Wiedziałaś o tych papierach?-zapytał jeden ze zjaw
-Nie,nie miałam pojęcia. Ale  poczytam je,może znajde coś ciekawego-uśmiechnęła się dziewczyna. Mijały kolejne minuty a w papierach było coraz więcej urzędowych pieczątek,aktów notarialnych oraz spadkowych i inne urzędowe dokumenty. Nagle Cristal zauważyła coś co ją zaintrygowało. Znalazła akt urodzenia niejakiego Christophera. Nie miała pojęcia kim może być ten mężczyzna. Czytała dalej i z biegiem czytania coraz bardziej się niepokoiła. W pewnej chwili wypuściła kartkę z dłoni a po jej bladym polcizku popłynęła krystalicznie czysta łza.
-Santa maria! Co się dzieje!?-zapytał przerażony Vincent praktycznie w tym samym czasie co Zelonim.Dziewczyna płakała dalej i wydukała
-Ja..ja mam..brata-odpowiedziała pochlipując i jednocześnie zmywając łzami tusz do rzęs który zgrabnie spływał jej z oczu
-Nie wiedziałam o tym?-zapytał zaskoczony duch
-Nie. Odkąd pamiętam byłam jedynaczką. Mama ani tym bardziej tata nic mi nie mówili. Zawsze byłam ich oczkiem w głowie.-wyjaśniła walcząc ze sobą o to,by się trochę ogarnąć
-Pomożemy Ci go odszukać,chcesz?-zaproponował nagle Vincent. Cristal uniosła zapłakane oczy na chłopaka
-Naprawdę moglibyście?-zapytała z nadzieją
-Oczywiście. Tylko jeszcze nie wiem jak to zrobimy.-zmartwił się. Dziewczyna nic nie powiedziała i włączyła laptop. Włączyła przeglądarkę internetową. Wpisała "Christopher Rhee". Przeglądała linki które jej sięwyświetliły i natrafiła nareszcie na bazę wojskową. Jednak nic tam nie znalazła. Spisała tylko adres na kartkę.
-Idziemy do wojska-zakomunikowała Cristal i poszła do pokoju się przebrać. Założyła jeansy,biały top,beżowy żakiet oraz czerwone szpilki. Do torebki spakowała telefon,portfel,karty płatnicze,akt urodzenia Christophera oraz swój. Zeszła na dół,zwinęła kartkę z adresem i wyszła z domu. Przekręciła zamek i wrzuciła do wnętrza torby. Skierowała się na przystanek autobusowy,bo jednak centralna baza tej jednostki była kilkadziesiąt kilometrów od Seulu. Gdy doszła na miejsce podeszła do rozkładu. Jej autobus był za 15 minut. Odwróciła się by uśiaść na ławce gdy niechcący wpadła na jakiegoś chłopaka.
-Może uważaj co robisz,hm?-zapytał ostro mierząc i przebijając ciało Cristal na wylot
-Przepraszam,ostatnio jestem trochę nieogarnięta-wyjaśniła ze skurchą
-To się może ogarnij?-zapytał z kpiną.
-Lumin?-zapytał znajomy głos zza pleców dziewczyny. To był Sethan
-Sethan,ile to lat?-zapytał chłopak
-Nie mam pojęcia. Co Cię tu sprowadza?-powiedział Sethan rozpromieniony na twarzy
-Mam zamiar tu zamieszkać-wyjaśnił. Przyjaciel  Cristal był widocznie zadowolony
-O co chodziło z Cristal?-zapytał Sethan zmieniając temat
-Ah,czyli ma kryształowe imię. Wpadła na mnie-odpowiedział i z ukosa spojrzał na dziewczynę która była niedosyć że zdenerwowana to jeszcze zdezorientowana
-I tylko dlatego tak na nią naskoczyłeś? Stary uważaj,to moja przyjaciółka-powiedział poważnie chłopak i ustał obok Cristal jednocześnie nieświadomie stając "w Vincencie"
-Przyjaciółka? Och,tak bardzo ubolewam nad moim wybuchem-odpowiedział ironicznie. Na szczęście dziewczyny autobus już przyjechał
-Do zobaczenia Sethan. Pa Lumin-powiedziała i wsiadła do autobusu. U kierowcy zakupiła bilet i zajęła miejsce. Pojazd jeszcze chwilę stał i nareszcie ruszył. Cristal miała tylko nadzieję,że jej trop nie jest ślepym zaułkiem...

środa, 11 lutego 2015

Rozdział II-Darkness always hides in heart.

Nareszcie się wypogodziło. Cristal zaszła po drodze do Starbucks'a i kupiła sobie swoją ulubioną białą kawę. W zamyśleniu doszła nareszcie do swojej szkoły. Był to monstrualny budynek pokroju Oxfordu lub Howartu jednak w bardziej nowoczesnym stylu. Obiekt utrzymany był w bijącej oczy czystości,każdy krzak na dziedzińcu był idealnie wymierzony i ścięty. Okna były duże a budynek był biały. Cristal weszła przez bramę i popatrzyła na zegarek na wyświetlaczu swojego białego telefonu. Okazało się,że ma jeszcze 15 minut do rozpoczęcia się lekcji. Usiadła na trawniku pod wierzbą i w spokoju dopiła kawę. Do jej głowy znowu wróciła dziwna sytuacja z Vincentem i Zelonimem. Westchnęła ciężko i poszła na lekcję francuskiego. Sala do tego języka była urządzona tak,by uczniowie mogli zobaczyć elementy w dużym stopniu zbliżone do Francji. Usiadła jak zwykle na pierwszej ławce. Odsunęła krzesło i usiadła delikatnie je unosząc i przybliżając do ławki. Wyciągnęła z torby książkę do francuskiego i ręcznie obłożony zeszyt. Położyła jeden na drugi na brzegu stolika i czekała na nauczyciela. Po chwili wszedł. Wszyscy uczniowie wstali i tradycyjnie się przywitali. Pierre,bo tak miał na imię nauczyciel położył dziennik lekcyjny na swoje biurko i ustał na środku klasy.
-Kochani,od dziś do waszej klasy dochodzi nowy uczeń. Bądźcie mili dla Kai'a-powiedział a Cristal podniosła głowę gdy usłyszała kroki. Kai okazał się być wysokim chłopakiem o brązowych włosach,głębokich oczach i przejmującym wyrazie twarzy. Nauczyciel szepnął mu,żeby usiadł na najbliższe wolne miejsce. Chłopak rozejrzał się po klasie i skierował się w stronę rzędu w którym siedziała Cristal. Dziewczyna była przygotowana na to,że usiądzie do niej. I tak się stało. Kai nawet na nią nie spojrzał. Usiadł jakby nigdy nic. Wyciągnął swoje podręczniki i zwrócił twarz w stronę tablicy na której już znajdowały się zdania które uczniowie mieli przekształcić na zdania w czasie przeszłym oraz przyszłym. Lekcja trwała dalej a nowy uczeń nawet przez chwilę nie popatrzył na Cristal .Ta postanowiła wyjść z własną inicjatywą i rozpocząć rozmowę
-Mon nom est Cristal.-powiedziała po francusku do chłopaka
-Kai-odburknął tylko. Dziewczyna się zmieszała ale ciągnęła rozmowę dalej
-Może chciałbyś potem poznać szkołę,hm? Jest ogromna i nowi uczniowie zawsze mają problemy z ogarnięciem planu budynku-zaproponowała. Chłopak nareszcie na nią popatrzył
-Dobrze,ale teraz daj mi się skupić na francuskim-powiedział lekko delikatniejszym tonem niż ten którego użył gdy się przedstawiał. Za jakiś krótki czas nauczyciel ogłosił koniec zajęć. Cristal odwróciła się na chwilę a gdy chciała zapytać się Kaia o szczegóły ich zwiedzania,go już nie było.Rozejrzała się dookoła,żadnego śladu. Czyżby miał ultra szybkość przemieszczania się? Nie,to nie możliwe. Takie rzeczy tylko w horrorach o wampirach. Zdezorientowana wyszła z klasy i usiadła na swoim ulubionym parapecie. Otworzyła notatnik i wyciągnęła ołówek. Lekko przyłożyła ołówek do kartki i zrobiła pierwszy,niezwykle płynny i pewny ruch. Grafitowy wkład idealnie wyglądał na   mlecznej bieli kartki. Rysowała dalej. Dodawała cienie,rozmazywała,poprawiała. Pokazywała w ten sposób swoje uczucia których teraz miała teraz pełno.  Po kilku minutach na kartce powstał smok oplatający drzewo tak słabe,że zaraz się załamie. Tak właśnie czuła się Cristal.  Bezradna w sytuacji w której się znalazła. Wtedy z jej artystycznego transu wyrwała ją jakaś osoba. Dziewczyna odłożyła szkicownik i popatrzyła na tą osobę. Był to Sethan,obiekt westchnień wielu dziewcząt ze szkoły. Jako jeden z nielicznych chłopaków lubił Cristal.
-Cześć. Co robisz?
-Hej. W sumie już nic. A jak Twoje zajęcia? Ogarnąłeś nareszcie tą chemię?
-Prawie tak. Znaczy już ją bardziej rozumiem. Widziałaś tego nowego?
-Chyba każdy go widział. Jest trudnym charakterem ale spróbuję do niego dotrzeć
-Nie,lepiej nie.
-Dlaczego niby?
-Czuję,że to nie fajny typ.
-Przesadzasz. Wydaje się być okej. Jaki masz z nim problem?
-No po prostu czuje,że on nie jest odpowiednim towarzystwem dla Ciebie
-Skąd wiesz? Mówisz jakbyś był moim ojcem! Ja dziś jestem podenerwowana,więc nie dobijaj. A teraz wybacz,idę na biologię-powiedziała zirytowana dziewczyna i nerwowo wstała omijając chłopaka. Nie rozumiała,dlaczego jest taki sceptyczny do Kaia. Westchnęła i pchnęła drzwi do sali biologicznej. Większość uczniów już była. Kai również. I o dziwo na miejscu obok którego siedziała Cristal. Popatrzyła na niego i bez słowa usiadła na swoim miejscu. Nagle chłopak położył swoją dłoń na jej drobną. Była sucha ale delikatna
-Cristal,przyzwyczaisz się do mnie z czasem-powiedział szeptem wprost do ucha dziewczyny. Ta dostała dreszczy.
-Co?-zapytała po chwili jednak chłopak już się nie odezwał. Cristal spuściła głowę czytając następny temat.
-Cristal....-usłyszała zza pleców. Odwróciła się bardzo gwałtownie. Stał tam Zelonim.
-Co Ty tu robisz?-zapytała a wszyscy popatrzyli na nią bardzo dziwnie bo w sumie mówiła tak jakby sama do siebie.
-Przyszedłem zobaczyć jak się uczysz-odpowiedział ze swoim "zelonimowskim" akcentem. Dziewczyna chcąc uniknąć dalszych dziwnych spekulacji ze strony znajomych wyszła jeszcze na chwilę z sali i ustała za rogiem.
-A gdzie Vincent? W ogóle mówiłam,że sama wrócę do domu na 15. Wyszłam na totalną kretynkę przez Ciebie-powiedziała z wyrzutem w stosunku do ducha. Ten zasmucił się lekko a jego twarz obrała bardzo smutny wyraz. Cristal popatrzyła na niego i zrobiło się jej trochę szkoda. Może nie powinna tak na niego naskakiwać.
-Dobra,przepraszam. Jak chcesz chodź ze mną na lekcje. Tylko proszę,nie strasz nauczycieli ani uczniów ani nie podnoś przedmiotów ani nie mów do mnie zdań na które musiałabym Ci odpowiadać-chłopak od razu się uśmiechnął a w jego wielkich oczach pojawiła się iskierka triumfu. Cristal również się uśmiechnęła i wróciła na salę zajęć na której był już nauczyciel.
-Kryształku,dlaczego się spóźniłaś?-zapytał mierząc wzrokiem dziewczynę
-Przepraszam,źle się poczułam i musiałam na chwilę wyjść,nic poważnego
-Mam nadzieję. Ale już wszystko w porządku?
-Tak,to chwilowe.-rozpoczęła się lekcja, większość uczniów lekko przysypiała jednak kilkoro słuchało uważnie. Cristal była pomiędzy bo niby słuchała i przyjmowała zakres informacji ale myślami była bardzo,bardzo daleko od lekcji. Nagle Sethan rzucił maleńką karteczkę. Dziewczyna wzięła ją szybko i schowała pod zeszyt. Po "tajniaku" otworzyła liścik i przeczytała jego zawartość. Było tam napisane...

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział I-The beginning of a new life.

Seul. Jedno z największych miast w Korei. Pełne ludzi,biegu i kurzu. Brakuje w tej codzienności miejsca na cuda. Ludzie gnają po brukowanych chodnikach nerwowo spoglądając na zegarki. Ulice zawsze tętnią życiem. Wieczny pośpiech unosi się razem z kurzem i zgiełkiem. Na przedmieściach mieszkała Cristal. Była to młoda i ładna dziewczyna po tragicznym dla niej okresie. Najpierw straciła mamę w wypadku samochodowym a potem ojca zabrały narkotyki i alkohol. Przygarnęła ją babcia w bardzo podeszłym wieku i niewiele po tym,jak Cris u niej zamieszkała,zmarła. Cristal została sama. Została sama w ogromnym domu. Mimo,że miała już 17 lat nadal ciężko było jej się pogodzić ze stratą wszystkich bliskich. W rozpaczy i smutku popadła w rutynę. Każdy dzień wyglądał tak samo. Był zdawkowy i prawie identyczny niż poprzedni. Zaspane wyłączenie budzika,kawa,szkoła,praca,powrót do domu,kolacja,odrabianie lekcji,sen i znowu od początku. Krążyła bezwładnie w błędnym kole.  Tego dnia jak zwykle wyłączyła budzik i poszła na kawę. Będąc w kuchni zwróciła uwagę na kalendarz. Za dwa dni miały być jej urodziny. Westchnęła ciężko. Znowu zrobi sobie babeczkę z proszku i włoży w nią świeczkę tak,aby wyglądała chociaż odrobinę urodzinowo. Otworzyła lodówkę. Nie było w niej praktycznie nic,z wyjątkiem jogurtu naturalnego. Zamknęła drzwi lodówki i zapisała na wiszącym notesie "Zrobić zakupy". Piła kawę powoli. Każdy łyk kawowego płynu zbliżał ją do pójścia do szkoły. Gdy skończyła pić umyła kubek i spokojnie poszła po marmurowych schodach do pokoju. Wybrała śliczną,białą,zwiewną sukienkę,do niej białe szpilki oraz beżowy żakiet. Ustała przed lustrem. Była bardzo,bardzo ładna,ale tak nie uważała. To wszystko przez to,że ojciec gdy był pijany a ona przychodziła z chłopakiem,to ojciec albo chciał się z nim bić albo dzwonić na policję. Wszyscy jej chłopcy zniechęcali się po nieprzyjemnej konfrontacji z ojcem dziewczyny. Nagle z tafli lustra wyłoniła się postać. Cristal była tak przerażona,że osunęła się bezwładnie na ziemię. Po chwili odważyła się i podniosła wzrok. Przed nią stał chłopak. Mniej więcej w jej wieku. Był nieziemsko przystojny. Jego twarz była blada jak ściana,ale miała arystokratyczne rysy. Miał nieskazitelnie błękitne oczy i lokowane blond włosy. Miał na sobie klasyczny garnitur. Cristal była tak przestraszona,że nie mogła wydać z siebie żadnego dźwięku.
-Ej! Nie bój się mnie,proszę. Nie potrafię patrzeć ma kobiety które są w innym stanie niż radość.-powiedział łagodnym a zarazem mocnym głosem.Dotknął jej policzka. O dziwo,poczułam ciepły dotyk a nie rozsypujący się proch czy coś. Dziewczyna popatrzyła na niego i chciała wymusić chociaż najdrobniejszy uśmiech,jednak jej napięte mięsnie twarzy jej na to nie pozwoliły i zupełnie odmówiły współpracy.
-Jak się tu dostałeś? I kim jesteś?-chłopak zaśmiał się delikatnie
-Ah,gdziesz moje maniery. Na imię mi Zelonim. A Ciebie,cud panno jak zwą?
-Cristal
-Jakie cudowne imię. Takie..królewskie. Godne królowej a nawet bogini. Więc Cristal. Tak,to naprawdę cudowne imię. Możesz mi śliczna powiedzieć,jaki mamy obecnie rok?
-2015
-Naprawdę!? Przesiedziałem w ścianie ponad 300 lat! Kiedy to zleciało? A ten głupek,Vincent miał to urządzenie do określania roku i nic nie powiedział..
-Jak to 300 lat? W jaki sposób żyjesz?Jesteś duchem?
-Ja nie żyję. Żyłem w czasach oświecenia. Moi rodzice należeli do elity,jednak potem ktoś mnie zabił. Od tamtej chwili mieszkam tu,w ścianach tego domu. A dokładniej w ścianie mojego pokoju.
-To był Twój pokój?
-Owszem,widzę,że dużo zmieniłaś.
-Skoro jesteś duchem,to dlaczego Cię widzę i czuję Twój dotyk?
-A bo ja wiem? Możliwe,że masz pewnego rodzaju dar.-powiedział i zaczął dokładnie oglądać pomieszczenie w którym się znajdowali. Był to pokój ze ścianami w kolorze mięty. Stało tam pięknie rzeźbione łóżko,biała szafa i szafka nocna oraz urocza stojąca toaletka.
-Vincent
-Co mówisz?
-Kto to Vincent?-Chłopak westchnął
-Vincent to mój przyjaciel,który również został zamordowany kilka dni po mnie
-To straszne. Gdzie on teraz jest?
-Czekaj-powiedział i wniknął w ścianę. Po chwili wrócił z inną zjawą. Vincent był trochę niższy i miał dużo bardziej delikatne rysy
-To jest ta dziewczyna co niby nas widzi? Nie wydaje mi się. Stoi jak słup soli i nie wie co robić. To takie urocze-zachichotał Vincent
-Dlaczego was widzę?
-Mogę coś zrobić?-zapytał Vincent. Cristal uniosła jedną brew ale pokiwała twierdząco
-To może być mało przyjemne,więc się nie zdziw-ostrzegł Zelonim. Wtedy Vincent wbiegł prosto w dziewczynę. Ta zatrzęsła się i zamknęła oczy. Po chwili chłopak z niej wyszedł
-Eh,nic nie zbadałem. Dziewczyna ma dar w sercu i ten dar ma jakąś magiczną blokadę,że nie mogę jej przejść
-Dobra,stop-powiedziała Cristal
-Co się stało?-zapytał Zelonim
-Za dużo emocji jak na 20 min. Musze iść do szkoły i ochłonąć.
-To zrozumiałe. I ślicznie wyglądasz-uśmiechnął się Zelonim
-Dziękuję. Będę po 15:00,błagam,zachowujcie się tak jak do czasu gdy was zobaczyłam,dobrze?
-Słodkości ty moje,oczywiście. Przypilnuję tego oto tu chłoptasia,by nic nie zmajstrował-zapewnił Vincent. Dziewczyna szybko opuściła pokój i wyszła na dwór. Spojrzała w niebo,które dziś płakało. Wzięła swoją czarną parasolkę i wyszła na zewnątrz. Po drodze zaszła do cukierni po swoje ulubione ciastko z kremem.Uśmiechnięta wyszła z budynku. Jednak martwiła ja sprawa z duchami. Dlaczego ona je widzi,dlaczego je czuje i dlaczego nie może żyć tak jak dotychczas?...

Obserwatorzy