W drzwiach stał żołnierz. Również wysoki i umięśniony. Zamknął drzwi i stanął na baczność na przeciwko generała.
-Sir. Melduję zakończenie treningu polowego. Stan fizyczny rekrutów,bardzo dobry. Stan psychiczny doskonały.-powiedział poważnym tonem patrząc przed siebie.
-Spocznij. Chris,usiądź proszę. Chcę abyś kogoś poznał-odpowiedział generał zapisując notatki
-Kogo?-zapytał Christopher
-Tą dziewczynę która siedzi obok Ciebie. To jest Cristal-wyjaśnił generał. Żołnierz popatrzył na dziewczynę i uśmiechnął się.
-Miło mi Cię poznać. Christopher Rhee-przedstawił się i ucałował dłoń Cristal
-Mi również. Więc Christopher'rze. Jak Ci to powiedzieć? Dobra,przeczytaj. To mówi samo za siebie-powiedziała i z drżeniem podała mężczyźnie akty urodzenia,swój i jego. Christopher przeczytał je dokładnie. Oparł łokcie na kolanach i objął głowę.
-Więc jesteś moja siostrą?-zapytał i popatrzył w sufit
-Tak to wygląda. Też byłam zszokowana. Dlaczego nic o Tobie nie wiedziałam?-zapytała
-Wychowałem się w domu dziecka. Widocznie rodzice nie mieli sił żeby wychować naszą dwójkę i któregoś musieli się pozbyć. Los chciał,ze to byłem ja-powiedział z jakimś posmakiem wyrzutu. Popatrzyła na niego i zmieszała się. Nie wiedziała co powiedzieć
-Ja ich o to nie prosiłam-powiedziała cicho i po jej policzku spłynęła łza. Generał popatrzył najpierw na nią a potem na swojego podwładnego. Chyba zrozumiał wymowny wzrok dowódcy bo podszedł do dziewczyny i objął ją swoim umięsnionym ramieniem.
-Wiem,przepraszam. Po prostu to nowa sytuacja dla mnie. Odnajduje mnie moja siostra której nie widziałem kupę czasu.-wyjaśnił i przytulił ją mocno.
-Więc Chris,co zrobisz?-zapytał po chwili generał. Chłopak popatrzył na niego.
-Wrócę z Cristal do domu. Rzucam służbę-powiedział stanowczo. Zarówno dowódcę jak i Cristal zatkało. Tylko przybyli przed chwilą Zelonim i Vincent byli rozpromienieni.
-Jesteś tego pewien? Dobry z ciebie żołnierz-przyznał mężczyzna zza drugiej strony biurka.
-Christopher naszych rodziców już nie ma. Zostałam sama. Jeśli chcesz,możesz zostać. Ja zrozumiem-powiedziała a Zelonim aż się potknął
-Co Ty gadasz? Ma wrócić z tobą-powiedział duch.
-Tym bardziej chcę się tobą zaopiekować. Jesteś jeszcze młoda. To mój obowiązek-powiedział stanowczym tonem. Widać było,że się przejął.
-Moze wrócisz kiedyś,ale nie będę Cię zatrzymywał. Nie jestem potworem-odrzekł zrezygnowany generał. Christopher wyszedł z pokoju żeby się spakować a Cristal wyszła na zewnątrz żeby załapać świeżego powietrza.
-Cristal,dobra nasza! Nie będziesz w końcu taka samotna,bo będziesz miała cielesnego. Wiem,że my jesteśmy Ci wystarczający w kwestii duchowej ale jako człowiek potrzebujesz przyjaciela w formie ciała-westchnął Vincent z troską na twarzy, Wtedy z torbą na ramieniu wyszedł brat dziewczyny
-To co? Pokażesz mi gdzie mieszkasz?-zapytał i otworzył jej bramę.
-Oczywiście,chodź na przystanek-powiedziała i ruszyła przed siebie
-Chyba żartujesz. Jedziemy autem-powiedział odsłaniąjąc swoje śnieżnobiałe zęby
-Nie mam auta-odpowiedziała a po chwili zrozumiała,że ta odpowiedź nie miała najmniejszego sensu ponieważ to on miał samochód.-Przepraszam,prowadź-dodała ze skruchą w głosie. Chris popatrzył na nią i uśmiechnął się pogodnie. Zaprowadził ją pod hangar i po chwili wyjechał z niego eleganckim czarnym maserati. Lakier błyszczał w słońcu a felgi wyczyszczone do perfekcji odbijały rażące promienie słoneczne. Mężczyzna otworzył jej drzwi a ona wsiadła do luksusowego samochodu.Duchy też weszły razem z nią.
-Więc Cristal. Gdzie dokładnie mieszkasz?-zapytał i włączył nawigację satelitarną
-Bukchang-Dong 13.-odpowiedziała. Jechali w martwej ciszy. Czas dojazdu był jednak dużo krótszy.
-To tutaj?-zapytał wychylając głowę za okno
-Dokładnie. Zapraszam do mojego królestwa-uśmiechnęła się i zwróciła ku drzwiom. Otworzyła zamek i wpuściła brata. Ten usiadł w kuchni i rozglądał się.
-Mieszkasz tutaj sama?-zapytał zwracając twarz do Cristal. Zmieszana dziewczyna nie wiedziała,co powiedzieć. Przecież nie powie mu,że mieszka z dwoma duchami,prawda?
-Tak. Wcześniej mieszkałam z babcią Choi,ale ta zmarła-wyjaśniła i podała mu szklankę wody
-Oh,babcia Choi,wspaniała osoba. Jej Gejang było chyba najlepsze na świecie-przyznał
-Faktycznie,kto jak kto,ale babcia miała do tego mig. Mam trochę Bulgogi,chcesz?-zapytała i wyciągnęła z szafki tacę z bulgogi. Wyglądało bardzo apetycznie
-Chętnie. Sama robiłaś?-zapytał i przyjał talerz z jedzeniem od dziewczyny.
-Mhm. Christopher,powiedz mi proszę,czy nasi rodzice mieli jakiegoś rodzaju dar?-zapytała ostrożnie dobierając słowa. Chłopak gdy to usłyszał,prawie zadławił się kawałkiem bulgogi.
-Skąd ten pomysł!?-powiedział wycierając usta i odkładając pałeczki na bok
-Nie wiem,jakoś tak-zaczęła ściemniać.
-No nie. Coś musisz wiedzieć o ich pochodzeniu-rzekł stanowczo i ściął ją wzrokiem
-Jakim pochodzeniu?-zapytała unosząc brew. Chris wyraźnie coś ukrywał
-Nie musisz tego wiedzieć-fuknął i spojrzał w okno. Bielutka firanka lekko unosiła się i opadała przez wiatr.
-Właśnie,że muszę. Masz mi powiedzieć,rozumiesz?-zapytała ostro. Z jej postawy można było wyczytać,ze tym razem nie odpusci.
-Dobrze. Prędzej czy później byś się dowiedziała. Jesteś owocem zdrady matki. Mama była archanielicą niższej rangi a ojciec był upadłym. Znaczy twój ojciec. Mój był tak jak matka archaniołem. Nikt nie wiedział,co się urodzi z takiego połączenia. Napewno nie człowiek. Napewno nie demon ani anioł.-powiedział i spuścił wzrok. Cristal zrobiło się gorąco. Ona,zdrada,bękart,archanioły,upadli. To dla niej zbyt wiele
-Wait,czyli ty też jesteś archaniołem?-zapytała zszokowana
-Nie,jestem człowiekiem. Śmiertelnikiem. Co 10 000 lat z połączenia dwóch archaniołów rodzi się człowiek. Rodzice bali się momentu,gdy ukończysz 18 lat,bo wtedy wyjdzie,kim jesteś naprawdę. Kiedy masz urodziny?-zapytał
-Jutro-powiedziała niepewnie. Przerażenie ogarnęło żołnierza.
-Jutro wszystko wyjdzie....
-Sir. Melduję zakończenie treningu polowego. Stan fizyczny rekrutów,bardzo dobry. Stan psychiczny doskonały.-powiedział poważnym tonem patrząc przed siebie.
-Spocznij. Chris,usiądź proszę. Chcę abyś kogoś poznał-odpowiedział generał zapisując notatki
-Kogo?-zapytał Christopher
-Tą dziewczynę która siedzi obok Ciebie. To jest Cristal-wyjaśnił generał. Żołnierz popatrzył na dziewczynę i uśmiechnął się.
-Miło mi Cię poznać. Christopher Rhee-przedstawił się i ucałował dłoń Cristal
-Mi również. Więc Christopher'rze. Jak Ci to powiedzieć? Dobra,przeczytaj. To mówi samo za siebie-powiedziała i z drżeniem podała mężczyźnie akty urodzenia,swój i jego. Christopher przeczytał je dokładnie. Oparł łokcie na kolanach i objął głowę.
-Więc jesteś moja siostrą?-zapytał i popatrzył w sufit
-Tak to wygląda. Też byłam zszokowana. Dlaczego nic o Tobie nie wiedziałam?-zapytała
-Wychowałem się w domu dziecka. Widocznie rodzice nie mieli sił żeby wychować naszą dwójkę i któregoś musieli się pozbyć. Los chciał,ze to byłem ja-powiedział z jakimś posmakiem wyrzutu. Popatrzyła na niego i zmieszała się. Nie wiedziała co powiedzieć
-Ja ich o to nie prosiłam-powiedziała cicho i po jej policzku spłynęła łza. Generał popatrzył najpierw na nią a potem na swojego podwładnego. Chyba zrozumiał wymowny wzrok dowódcy bo podszedł do dziewczyny i objął ją swoim umięsnionym ramieniem.
-Wiem,przepraszam. Po prostu to nowa sytuacja dla mnie. Odnajduje mnie moja siostra której nie widziałem kupę czasu.-wyjaśnił i przytulił ją mocno.
-Więc Chris,co zrobisz?-zapytał po chwili generał. Chłopak popatrzył na niego.
-Wrócę z Cristal do domu. Rzucam służbę-powiedział stanowczo. Zarówno dowódcę jak i Cristal zatkało. Tylko przybyli przed chwilą Zelonim i Vincent byli rozpromienieni.
-Jesteś tego pewien? Dobry z ciebie żołnierz-przyznał mężczyzna zza drugiej strony biurka.
-Christopher naszych rodziców już nie ma. Zostałam sama. Jeśli chcesz,możesz zostać. Ja zrozumiem-powiedziała a Zelonim aż się potknął
-Co Ty gadasz? Ma wrócić z tobą-powiedział duch.
-Tym bardziej chcę się tobą zaopiekować. Jesteś jeszcze młoda. To mój obowiązek-powiedział stanowczym tonem. Widać było,że się przejął.
-Moze wrócisz kiedyś,ale nie będę Cię zatrzymywał. Nie jestem potworem-odrzekł zrezygnowany generał. Christopher wyszedł z pokoju żeby się spakować a Cristal wyszła na zewnątrz żeby załapać świeżego powietrza.
-Cristal,dobra nasza! Nie będziesz w końcu taka samotna,bo będziesz miała cielesnego. Wiem,że my jesteśmy Ci wystarczający w kwestii duchowej ale jako człowiek potrzebujesz przyjaciela w formie ciała-westchnął Vincent z troską na twarzy, Wtedy z torbą na ramieniu wyszedł brat dziewczyny
-To co? Pokażesz mi gdzie mieszkasz?-zapytał i otworzył jej bramę.
-Oczywiście,chodź na przystanek-powiedziała i ruszyła przed siebie
-Chyba żartujesz. Jedziemy autem-powiedział odsłaniąjąc swoje śnieżnobiałe zęby
-Nie mam auta-odpowiedziała a po chwili zrozumiała,że ta odpowiedź nie miała najmniejszego sensu ponieważ to on miał samochód.-Przepraszam,prowadź-dodała ze skruchą w głosie. Chris popatrzył na nią i uśmiechnął się pogodnie. Zaprowadził ją pod hangar i po chwili wyjechał z niego eleganckim czarnym maserati. Lakier błyszczał w słońcu a felgi wyczyszczone do perfekcji odbijały rażące promienie słoneczne. Mężczyzna otworzył jej drzwi a ona wsiadła do luksusowego samochodu.Duchy też weszły razem z nią.
-Więc Cristal. Gdzie dokładnie mieszkasz?-zapytał i włączył nawigację satelitarną
-Bukchang-Dong 13.-odpowiedziała. Jechali w martwej ciszy. Czas dojazdu był jednak dużo krótszy.
-To tutaj?-zapytał wychylając głowę za okno
-Dokładnie. Zapraszam do mojego królestwa-uśmiechnęła się i zwróciła ku drzwiom. Otworzyła zamek i wpuściła brata. Ten usiadł w kuchni i rozglądał się.
-Mieszkasz tutaj sama?-zapytał zwracając twarz do Cristal. Zmieszana dziewczyna nie wiedziała,co powiedzieć. Przecież nie powie mu,że mieszka z dwoma duchami,prawda?
-Tak. Wcześniej mieszkałam z babcią Choi,ale ta zmarła-wyjaśniła i podała mu szklankę wody
-Oh,babcia Choi,wspaniała osoba. Jej Gejang było chyba najlepsze na świecie-przyznał
-Faktycznie,kto jak kto,ale babcia miała do tego mig. Mam trochę Bulgogi,chcesz?-zapytała i wyciągnęła z szafki tacę z bulgogi. Wyglądało bardzo apetycznie
-Chętnie. Sama robiłaś?-zapytał i przyjał talerz z jedzeniem od dziewczyny.
-Mhm. Christopher,powiedz mi proszę,czy nasi rodzice mieli jakiegoś rodzaju dar?-zapytała ostrożnie dobierając słowa. Chłopak gdy to usłyszał,prawie zadławił się kawałkiem bulgogi.
-Skąd ten pomysł!?-powiedział wycierając usta i odkładając pałeczki na bok
-Nie wiem,jakoś tak-zaczęła ściemniać.
-No nie. Coś musisz wiedzieć o ich pochodzeniu-rzekł stanowczo i ściął ją wzrokiem
-Jakim pochodzeniu?-zapytała unosząc brew. Chris wyraźnie coś ukrywał
-Nie musisz tego wiedzieć-fuknął i spojrzał w okno. Bielutka firanka lekko unosiła się i opadała przez wiatr.
-Właśnie,że muszę. Masz mi powiedzieć,rozumiesz?-zapytała ostro. Z jej postawy można było wyczytać,ze tym razem nie odpusci.
-Dobrze. Prędzej czy później byś się dowiedziała. Jesteś owocem zdrady matki. Mama była archanielicą niższej rangi a ojciec był upadłym. Znaczy twój ojciec. Mój był tak jak matka archaniołem. Nikt nie wiedział,co się urodzi z takiego połączenia. Napewno nie człowiek. Napewno nie demon ani anioł.-powiedział i spuścił wzrok. Cristal zrobiło się gorąco. Ona,zdrada,bękart,archanioły,upadli. To dla niej zbyt wiele
-Wait,czyli ty też jesteś archaniołem?-zapytała zszokowana
-Nie,jestem człowiekiem. Śmiertelnikiem. Co 10 000 lat z połączenia dwóch archaniołów rodzi się człowiek. Rodzice bali się momentu,gdy ukończysz 18 lat,bo wtedy wyjdzie,kim jesteś naprawdę. Kiedy masz urodziny?-zapytał
-Jutro-powiedziała niepewnie. Przerażenie ogarnęło żołnierza.
-Jutro wszystko wyjdzie....