Informacje

niedziela, 22 marca 2015

Rozdział V-You met me, so stay, please ...

W drzwiach stał żołnierz. Również wysoki i umięśniony. Zamknął drzwi i stanął na baczność na przeciwko generała.
-Sir. Melduję zakończenie treningu polowego. Stan fizyczny rekrutów,bardzo dobry. Stan psychiczny doskonały.-powiedział poważnym tonem patrząc przed siebie.
-Spocznij. Chris,usiądź proszę. Chcę abyś kogoś poznał-odpowiedział generał zapisując notatki
-Kogo?-zapytał Christopher
-Tą dziewczynę która siedzi obok Ciebie. To jest Cristal-wyjaśnił generał. Żołnierz popatrzył na dziewczynę i uśmiechnął się.
-Miło mi Cię poznać. Christopher Rhee-przedstawił się i ucałował dłoń Cristal
-Mi również. Więc Christopher'rze. Jak Ci to powiedzieć? Dobra,przeczytaj. To mówi samo za siebie-powiedziała i z drżeniem podała mężczyźnie akty urodzenia,swój i jego. Christopher przeczytał je dokładnie. Oparł łokcie na kolanach i objął głowę.
-Więc jesteś moja siostrą?-zapytał i popatrzył w sufit
-Tak to wygląda. Też byłam zszokowana. Dlaczego nic o Tobie nie wiedziałam?-zapytała
-Wychowałem się w domu dziecka. Widocznie rodzice nie mieli sił żeby wychować naszą dwójkę i któregoś musieli się pozbyć. Los chciał,ze to byłem ja-powiedział z jakimś posmakiem wyrzutu. Popatrzyła na niego i zmieszała się. Nie wiedziała co powiedzieć
-Ja ich o to nie prosiłam-powiedziała cicho i po jej policzku spłynęła łza. Generał popatrzył najpierw na nią a potem na swojego podwładnego. Chyba zrozumiał wymowny wzrok dowódcy bo podszedł do dziewczyny i objął ją swoim umięsnionym ramieniem.
-Wiem,przepraszam. Po prostu to nowa sytuacja dla mnie. Odnajduje mnie moja siostra której nie widziałem kupę czasu.-wyjaśnił i przytulił ją mocno.
-Więc Chris,co zrobisz?-zapytał po chwili generał. Chłopak popatrzył na niego.
-Wrócę z Cristal do domu. Rzucam służbę-powiedział stanowczo. Zarówno dowódcę jak i Cristal zatkało. Tylko przybyli przed chwilą Zelonim i Vincent byli rozpromienieni.
-Jesteś tego pewien? Dobry z ciebie żołnierz-przyznał mężczyzna zza drugiej strony biurka.
-Christopher naszych rodziców już nie ma. Zostałam sama. Jeśli chcesz,możesz zostać. Ja zrozumiem-powiedziała a Zelonim aż się potknął
-Co Ty gadasz? Ma wrócić z tobą-powiedział duch.
-Tym bardziej chcę się tobą zaopiekować. Jesteś jeszcze młoda. To mój obowiązek-powiedział stanowczym tonem. Widać było,że się przejął.
-Moze wrócisz kiedyś,ale nie będę Cię zatrzymywał. Nie jestem potworem-odrzekł zrezygnowany generał. Christopher wyszedł z pokoju żeby się spakować a Cristal wyszła na zewnątrz żeby załapać świeżego powietrza.
-Cristal,dobra nasza! Nie będziesz w końcu taka samotna,bo będziesz miała cielesnego. Wiem,że my jesteśmy Ci wystarczający w kwestii duchowej ale jako człowiek potrzebujesz przyjaciela w formie ciała-westchnął Vincent z troską na twarzy, Wtedy z torbą na ramieniu wyszedł brat dziewczyny
-To co? Pokażesz mi gdzie mieszkasz?-zapytał i otworzył jej bramę.
-Oczywiście,chodź na przystanek-powiedziała i ruszyła przed siebie
-Chyba żartujesz. Jedziemy autem-powiedział odsłaniąjąc swoje śnieżnobiałe zęby
-Nie mam auta-odpowiedziała a po chwili zrozumiała,że ta odpowiedź nie miała najmniejszego sensu ponieważ to on miał samochód.-Przepraszam,prowadź-dodała ze skruchą w głosie. Chris popatrzył na nią i uśmiechnął się pogodnie. Zaprowadził ją pod hangar i po chwili wyjechał z niego eleganckim czarnym maserati. Lakier błyszczał w słońcu a felgi wyczyszczone do perfekcji odbijały rażące promienie słoneczne. Mężczyzna otworzył jej drzwi a ona wsiadła do luksusowego samochodu.Duchy też weszły razem z nią.
-Więc Cristal. Gdzie dokładnie mieszkasz?-zapytał i włączył nawigację satelitarną
-Bukchang-Dong 13.-odpowiedziała. Jechali w martwej ciszy. Czas dojazdu był jednak dużo krótszy.
-To tutaj?-zapytał wychylając głowę za okno
-Dokładnie. Zapraszam do mojego królestwa-uśmiechnęła się i zwróciła ku drzwiom. Otworzyła zamek i wpuściła brata. Ten usiadł w kuchni i rozglądał się.
-Mieszkasz tutaj sama?-zapytał zwracając twarz do Cristal. Zmieszana dziewczyna nie wiedziała,co powiedzieć. Przecież nie powie mu,że mieszka z dwoma duchami,prawda?
-Tak. Wcześniej mieszkałam z babcią Choi,ale ta zmarła-wyjaśniła i podała mu szklankę wody
-Oh,babcia Choi,wspaniała osoba. Jej Gejang było chyba najlepsze na świecie-przyznał
-Faktycznie,kto jak kto,ale babcia miała do tego mig. Mam trochę Bulgogi,chcesz?-zapytała i wyciągnęła z szafki tacę z bulgogi. Wyglądało bardzo apetycznie
-Chętnie. Sama robiłaś?-zapytał i przyjał talerz z jedzeniem od dziewczyny.
-Mhm. Christopher,powiedz mi proszę,czy nasi rodzice mieli jakiegoś rodzaju dar?-zapytała ostrożnie dobierając słowa. Chłopak gdy to usłyszał,prawie zadławił się kawałkiem bulgogi.
-Skąd ten pomysł!?-powiedział wycierając usta i odkładając pałeczki na bok
-Nie wiem,jakoś tak-zaczęła ściemniać.
-No nie. Coś musisz wiedzieć o ich pochodzeniu-rzekł stanowczo i ściął ją wzrokiem
-Jakim pochodzeniu?-zapytała unosząc brew. Chris wyraźnie coś ukrywał
-Nie musisz tego wiedzieć-fuknął i spojrzał w okno. Bielutka firanka lekko unosiła się i opadała przez wiatr.
-Właśnie,że muszę. Masz mi powiedzieć,rozumiesz?-zapytała ostro. Z jej postawy można było wyczytać,ze tym razem nie odpusci.
-Dobrze. Prędzej czy później byś się dowiedziała. Jesteś owocem zdrady matki. Mama była archanielicą niższej rangi a ojciec był upadłym. Znaczy twój ojciec. Mój był tak jak matka archaniołem. Nikt nie wiedział,co się urodzi z takiego połączenia. Napewno nie człowiek. Napewno nie demon ani anioł.-powiedział i spuścił wzrok. Cristal zrobiło się gorąco. Ona,zdrada,bękart,archanioły,upadli. To dla niej zbyt wiele
-Wait,czyli ty też jesteś archaniołem?-zapytała zszokowana
-Nie,jestem człowiekiem. Śmiertelnikiem. Co 10 000 lat z połączenia dwóch archaniołów rodzi się człowiek. Rodzice bali się momentu,gdy ukończysz 18 lat,bo wtedy wyjdzie,kim jesteś naprawdę. Kiedy masz urodziny?-zapytał
-Jutro-powiedziała niepewnie. Przerażenie ogarnęło żołnierza.
-Jutro wszystko wyjdzie....

niedziela, 8 marca 2015

Rozdział IV-Do you know my soul?

Jechała jakieś 2 godziny. Spoglądała ciężkim wzrokiem na przemijające autobus drzewa i łąki. Bała się. Odwróciła głowę w stronę duchów które były wniebowzięte. Zelonim przenikał do połowy przez szybę a Vincent skakał po całym autobusie. Dziewczyna uśmiechnęła się i zerknęła na ekran na którym było napisane na jakim przystnku się zatrzymają. Okazało się,że ten był jej. Pojazd zatrzymał się i potężne drzwi otworzyły się automatycznie. Ostrożnie wyszła na podwórko a duchy zaraz za nią. 
-To tutaj? Cristal,nie pomyliłaś przystanków?-zapytał Vincent poprawiając czuprynę. 
-Nie,to napewno tutaj. Chodzmy....-tu się zacięła,bo w rzeczywistości była zdezorientowana-Tędy-powiedziała w końcu i ruszyła przed siebie. Vincent i Zelonim spojrzeli na siebie ale grzecznie pomaszerowali za dziewczyną. Po kilku minutach takiej niepewnej drogi ich oczom ukazała się potężna budowla,którą spokojnie można byłoby porównać do paryskiej bastylii. U wejścia stało dwóch,dobrze zbudowanych i postawnych mężczyzn. Nieśmiało podeszła do nich. Oni popatrzyli na nią z desaprobatą.
-Czego taka delikatna panienka szuka w takim miejscu jak to?-zapytał jeden mierząc dzieczynę od stóp do głów.
-Chciałabym spotkać się z generałem-powiedziała starając się brzmieć pewnie. Mężczyźni parsknęli śmiechem.
-Więc chciałabyś pogadać z generałem. Da się zrobić,ale nie za darmo-powiedział drugi obleśnym tonem. W oczach zarówno Cristal jak i Zelonima pojawił się błysk strachu.
-Mam pieniądze,zapłacę-odpowiedziała. Strach narastał w jej ciele z minuty na minutę.
-Głupiutka. Wiesz,że tu się tak nie płaci?-zapytał z uśmieszkiem na twarzy. 
-Nie tak? czyli jak?-zapytała dziewczyna nie za bardzo wiedząc co zrobić. Wtedy jeden z nich podszedł do niej i objął ją w pasie. Jego ogromne dłonie zaczęły wędrować po ciele Cristal jak mrówki. Jej plecy oblał zimny pot a strach sparaliżował. Wydała z siebie tylko jeden słaby dźwięk
-Nie..-z jej dużych oczu popłynęły krystaliczne łzy. Wtedy wrota się otworzyły. Żołnierze widocznie się spłoszyli,bo ten trzymajacy dziewczynę od razu rzucił ją na ziemię. Z drzwi wyszedł jeszcze wyższy mężczyzna. Jego mięśnie były napięte a nieśmiertelniki połyskiwały w słońcu
-Baczność! Kim jest ta dziewczyna,czego tu szuka i czemu do ch*lery płacze?-zapytał podniesionym tonem. Dwóch strażników spuściło głowy.
-Generale,melduję,że nie mam pojęcia-skłamał jeden z nich. Wtedy generał podszedł do zszokowanej dziewczyny i kucnął obok niej.
-Słońce,co się stało? Zrobili ci coś?-zapytał delikatnym tonem. Cristal nigdy by się nie spodziewała,że w takim ciele skrywa się taki głos.
-On chciał...mnie...ustał..-jąkała się patrząc w oczy żołnierza. Łzy cały czas ciekły jej z oczu.
-Rozumiem,spokojnie,jesteś już bezpieczna. Chodź do mojego biura. Napijesz się herbaty i wszystko mi opowiesz o powodzie twojego przybycia-powiedział i pomógł jej wstać. Rzucił złowrogie spojrzenie strażnikom i wszedł razem z Cristal za mury twierdzy. Poprowadził ją do pomieszczenia dosyć ustronnego,ale na swój sposób przytulnego. Znajdowało się w nim drewniane biurko starte juz na brzegach od użytkowania,stare,wypłowiałe krzesło,pełno odznak i róznorodnych map na ścianach. Sunmin,bo tak się nazywał generał pokazał dziewczynie by usiadła z drugiej stronie biurka.
-Dziękuję...-powiedziała cicho. Generał popatrzył na nią
-Za co?..-zapytał nie znajac imienia dziewczyny
-Cristal. Za to,że wyciągnął mnie pan z tarapatów. Gdyby nie pan,nie wiem co on by mi zrobił-powiedziała
-Chłopcy to nie są potwory,ale mają zapędy. Wybacz im. Więc co sprowadza cię do naszej jednostki?-zapytał i uniósł jedną brew
-Poszukuję brata. Nigdy go nie widziałam/. Znalazłam tylko akt urodzenia. Nazywa się...Christopher Rhee.-powiedziała czytając imię i nazwisko z dokumentu. Spojrzała na duchy które stały nerwowo.
-Chris? To twój brat? W życiu bym się nie spodziewał. Właśnie miał się u mnie zameldować za..15 minut. Chcesz,to poczekaj. Szkoda,żeby twój trud dojazdu tu poszedł na marne-uśmiechnął się i podsunął pod nos dziewczyny kubek z herbatą. Cristal popatrzyła na niego z wdzięcznością. Rozmawiali jeszcze trochę a duchy zaczynały się nudzić.
-My idziemy się rozejrzeć,bo tu wieje nudą. Jak coś to wołaj-powiedział Zelonim i "wyszli" z pomieszczenia. Ale nie przez drzwi tylko jak zwykle,przez ścianę. Wtedy rozgległo się pukanie do drzwi. Generał mruknął i drzwi się otworzyły. W drzwiach stał...

Obserwatorzy