Dziewczyna popatrzyła się nijako na blat stołu. Bała się. A co jeśli się okaże,że jest jakimś potworem? Jeśli straci świadomość tego,że jest człowiekiem? Co jeśli straci swoje człowieczeństwo robiąc jakąś straszną rzecz? Milion myśli na minutę odbijało się w jej głowie. Podeszła do pobliskiej szafy i wyciągnęła komplet nowej pościeli. Położyła ją na podłodze,gładząc powierzchnię kołdry by wyrównać nierówności.
-Nie będziesz miał nic przeciwko jeśli ulokuję Cię w salonie,prawda?-zapytała żołnierza który kończył bulgogę.
-Pewnie,że nie.-odpowiedział i podszedł do dziewczyny. Przytulił ją-Cristal,wszystko będzie dobrze. Jestem tu-szepnął wprost do jej ucha. Uspokoiła się lekko.
-Dziękuję. Możliwe jest,bym nie przeżyła rytuału poznania?-zapytała a jej oczy zaszkliły się od łez
-Nawet tak nie myśl. Wszystko będzie dobrze. Idź i odpocznij. Przyda Ci się to. Jutro musisz być w pełni formy. -powiedział chłopak z troską w głosie. W tym samym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. To był Sethan i o dziwo Lumin.
-Cześć Cristal. Jutro mamy egzamin i pomyślałem,że możemy się pouczyć razem. Lumin od jutra będzie chodził z nami do szkoły więc też przyszedł.-powiedział a wtedy Christopher wyjrzał zza ściany-Ale chyba masz gościa. To może my pójdziemy i nie będziemy przeszkadzać-powiedział zrezygnowany a jego mięśnie twarzy zaczęły delikatnie drgać.
-Nie przeszkadzacie. To jest mój brat Christopher. Christopher to jest mój przyjaciel Sethan i nowy kolega,Lumin-przedstawiła ich sobie.
-Przyjaciele siostry nigdy nie przeszkadzają,do chwili gdy ona zacznie cierpieć,bo jeśli tak się stanie to wasze kości będą tak poharatane,że nawet ta sławna klinika ortopedyczna was nie poskłada-zagroził Christopher zaciskając pięści.
-Ma się rozumieć. Tylko uważaj,żeby to Ciebie nie musieli składać-parsknął Lumin. Było widać,że nie będą przyjaciółmi. Cristal widząc to chciała jak najszybciej zaprowadzić znajomych do pokoju
-My panowie musimy się zbierać. Jutrzejszy test nie będzie czekał a mamy do opracowania mnóstwo materiału,więc zamiast marnować czas na jakieś docinki z moim bratem zacznijmy się uczyć-powiedziała stanowczo i wyrwała do przodu. Szkolni przyjaciele wiedzieli,że była zdenerwowana więc grzecznie podążyli za nią na górę.
-Więc od czego zaczynamy?-zapytał Sethan wyciągając notatnik i niechlujnie pospinane notatki z lekcji.
-Współczuję Ci Cristal-wypalił Lumin ni stąd ni z owąd. Sethan od razu zmierzył go zimnym spojrzeniem.
-Czego?-zapytała i położyła ogromny objętościowo atlas w brązowej oprawie ze złotymi literami wypisanym wyrazem „Biologia”
-Posiadania takiego przypału jako brata-odpowiedział i odgarnął włosy do góry.
-Jesteś bezczelny. Lepiej zacznijmy już opracowywać wszystkie układy bo się do jutra nie wyrobimy. No i wreszcie zaczęli dopiero brać na poważnie. Sethan cały czas badawczo obserwował czy Lumin nie chce nic zrobić na złość dla Cristal. Pracowali do późna. Nawet nie zauważyli,kiedy wszystkich zmógł mocny sen. Następnego dnia dziewczyna obudziła się pierwsza wraz z pierwszymi promieniami słońca. Leżała na ramieniu śpiącego Lumina. Jakim cudem? Nie miała zielonego pojęcia. Spojrzała na zegarek. Wskazywał 6 nad ranem. Obudziła kolegów.
-Jezu,to już rano?-zapytał Sethan przecierając zaspane oczy które błyszczały w promieniach słońca które oblewały z gracja całą perfekcyjną twarz przyjaciela Cristal.
-Twoja przyjaciółka jest dobrą towarzyszką do snu,wiesz?-zapytał Lumin i przeciągnął się ospale. Dziewczyna popatrzyła na niego dziwnie.
-Idźcie do domu się przebrać i widzimy się w szkole-powiedziała zmieniając nie zbyt komfortowy dla siebie temat. Sethan skinął porozumiewawczo głową i opuścili dom. Christopher jeszcze spał. Tak przynajmniej się jej wydawało. Popatrzyła na stół. Stała tam paczka otulona papierem ozdobnym i wstążką. Na górze był liścik: „Wszystkiego Najlepszego,siostrzyczko”. Dziewczyna usiadła i wzięła na kolana karton. Otworzyła ostrożnie by nie przerwać dosyć drogiego papieru. Odsunęła wieko i wyciągnęła zawartość. Była tam przepiękna sukienka. Cała śnieżnobiała,z koronkowym trenem mimo że sama w sobie była może do połowy ud.
-Podoba Ci się? Nie wiedziałem,jaki nosisz rozmiar więc wziąłem go z tej sukienki z łazienki.-usłyszała głos brata za plecami
-Oczywiście,ze mi się podoba! Wiesz,że nie musiałeś?-zapytała i przytuliła się do umięśnionego torsu żołnierza.
-To żaden problem. Wcześniej nigdy nie kupowałem sukienek więc totalnie nie wiedziałem,co lubią dziewczyny takie jak ty. Dlatego poprosiłem sprzedawczynię i opisałem jej Ciebie. Dopasowała tą,więc pomyślałem,że jako kobieta wie lepiej niż ja co mogło by Ci przypaść do gustu-wyjaśnił.
-Myślisz,że mogłabym ją dzisiaj założyć do szkoły?-zapytała
-Oczywiście. Na pewno będziesz wyglądała ślicznie. Gdy wrócisz ze szkoły zrobię dla Ciebie tort. W końcu dzisiaj bardzo ważny dzień.-odpowiedział. Cristal pobiegła do pokoju i przebrała się w urodzinową sukienkę. Była idealna. Wtedy do pokoju wparował Vincent razem z Zelonimem
-Cristal,wszystkiego najlepszego-powiedzieli zgodnie i harmonijnie. Na zwykle poważnej twarzy Zelonima pojawił się szczery,dziecięcy uśmiech a Vincent był rozpromieniony bardziej niż zwykle.
-Dziękuję. Chodźcie tu moje duszki kochane-odpowiedziała i przytuliła obu chłopców do siebie. Cały czas była zszokowana,że czuje dotyk duchów. Spakowała podręczniki do torby i wyszła z pokoju. Duchy zostały bo pokłóciły się o stary zegarek kieszonkowy. Cristal pożegnała się Christopherem i wyszła z domu. Było czuć wiosnę. Ptaki śpiewały,słońce obdarzało ziemię dziewiczymi promieniami słońca oraz ludzie zaczęli wyglądać zdrowiej. Nikt w Korei dobrze nie znosił zmiany pór roku. Z entuzjazmem udała się w stronę swojej szkoły. Wszyscy uczniowie,głównie chłopcy mieli oczy zwrócone na dziewczynie,która wyglądała wyjątkowo zgrabnie w nowej sukience. Od razu podszedł do niej Kai. Zdziwiło ją to. Wcześniej raczej jej nie zauważał. Minra,Suzanne i Hyuma patrzyły z zazdrością na to,jakim zainteresowaniem darzył chłopak dziewczynę,która w ich oczach była dużo gorsza od nich.
-Wyglądasz naprawdę magicznie w tej bieli,wiesz? Aczkolwiek w czerni było by Ci dużo lepiej.-przyznał i objął ją w pasie tak jakby byli razem. Cristal nie chcąc robić scen powiedziała tylko przez zęby
-Weź rękę z mojej talii-przybrała zadowolony wyraz twarzy by wszyscy myśleli że nic się nie dzieje. Jednak Kai przyciągnął ja jeszcze bliżej do siebie. Zamiast do klasy do fizyki skierował się z nią do opuszczonego skrzydła szkoły. Gdy cały zaludniony sektor zniknął chłopak przygwoździł dziewczynę do ściany. Zbliżył się do niej tak bardzo,że czuła jego ciepło bijące z jego ciała jak z potężnego pieca. W jej oczach pojawił się strach i przerażenie. Chciała go odepchnąć ale byłą zbyt słaba. Zbliżył swoją twarz do twarzy dziewczyny. Ich usta złączyły się w pocałunku. Ręka Kai'a powędrowała najpierw na udo a potem coraz wyżej wzdłuż ciała dziewczyny rozpalając ją do granic możliwości. Całkowicie oddała się chwili upojenia. Pożądanie chłopaka wylewało się z niego jak wody wodospadu Niagara. Jego dłoń znalazła się na piersiach dziewczyny. W tej chwili coś zaczęło się dziać. Poczuła ogromny ból w klatce piersiowej. Kai zakończył niekończący się pocałunek a na śnieżnobiałej sukni pojawiła się ogromna brunatna plama. Stopniowo zaczynała się zmieniać i po chwili była już pulsująca w kolorze najszlachetniejszego rubinu. Osunęła się na ziemię uciskając krwawiącą ranę-Dlaczego?-szepnęła tylko i zacisnęła powieki...
-Nie będziesz miał nic przeciwko jeśli ulokuję Cię w salonie,prawda?-zapytała żołnierza który kończył bulgogę.
-Pewnie,że nie.-odpowiedział i podszedł do dziewczyny. Przytulił ją-Cristal,wszystko będzie dobrze. Jestem tu-szepnął wprost do jej ucha. Uspokoiła się lekko.
-Dziękuję. Możliwe jest,bym nie przeżyła rytuału poznania?-zapytała a jej oczy zaszkliły się od łez
-Nawet tak nie myśl. Wszystko będzie dobrze. Idź i odpocznij. Przyda Ci się to. Jutro musisz być w pełni formy. -powiedział chłopak z troską w głosie. W tym samym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. To był Sethan i o dziwo Lumin.
-Cześć Cristal. Jutro mamy egzamin i pomyślałem,że możemy się pouczyć razem. Lumin od jutra będzie chodził z nami do szkoły więc też przyszedł.-powiedział a wtedy Christopher wyjrzał zza ściany-Ale chyba masz gościa. To może my pójdziemy i nie będziemy przeszkadzać-powiedział zrezygnowany a jego mięśnie twarzy zaczęły delikatnie drgać.
-Nie przeszkadzacie. To jest mój brat Christopher. Christopher to jest mój przyjaciel Sethan i nowy kolega,Lumin-przedstawiła ich sobie.
-Przyjaciele siostry nigdy nie przeszkadzają,do chwili gdy ona zacznie cierpieć,bo jeśli tak się stanie to wasze kości będą tak poharatane,że nawet ta sławna klinika ortopedyczna was nie poskłada-zagroził Christopher zaciskając pięści.
-Ma się rozumieć. Tylko uważaj,żeby to Ciebie nie musieli składać-parsknął Lumin. Było widać,że nie będą przyjaciółmi. Cristal widząc to chciała jak najszybciej zaprowadzić znajomych do pokoju
-My panowie musimy się zbierać. Jutrzejszy test nie będzie czekał a mamy do opracowania mnóstwo materiału,więc zamiast marnować czas na jakieś docinki z moim bratem zacznijmy się uczyć-powiedziała stanowczo i wyrwała do przodu. Szkolni przyjaciele wiedzieli,że była zdenerwowana więc grzecznie podążyli za nią na górę.
-Więc od czego zaczynamy?-zapytał Sethan wyciągając notatnik i niechlujnie pospinane notatki z lekcji.
-Współczuję Ci Cristal-wypalił Lumin ni stąd ni z owąd. Sethan od razu zmierzył go zimnym spojrzeniem.
-Czego?-zapytała i położyła ogromny objętościowo atlas w brązowej oprawie ze złotymi literami wypisanym wyrazem „Biologia”
-Posiadania takiego przypału jako brata-odpowiedział i odgarnął włosy do góry.
-Jesteś bezczelny. Lepiej zacznijmy już opracowywać wszystkie układy bo się do jutra nie wyrobimy. No i wreszcie zaczęli dopiero brać na poważnie. Sethan cały czas badawczo obserwował czy Lumin nie chce nic zrobić na złość dla Cristal. Pracowali do późna. Nawet nie zauważyli,kiedy wszystkich zmógł mocny sen. Następnego dnia dziewczyna obudziła się pierwsza wraz z pierwszymi promieniami słońca. Leżała na ramieniu śpiącego Lumina. Jakim cudem? Nie miała zielonego pojęcia. Spojrzała na zegarek. Wskazywał 6 nad ranem. Obudziła kolegów.
-Jezu,to już rano?-zapytał Sethan przecierając zaspane oczy które błyszczały w promieniach słońca które oblewały z gracja całą perfekcyjną twarz przyjaciela Cristal.
-Twoja przyjaciółka jest dobrą towarzyszką do snu,wiesz?-zapytał Lumin i przeciągnął się ospale. Dziewczyna popatrzyła na niego dziwnie.
-Idźcie do domu się przebrać i widzimy się w szkole-powiedziała zmieniając nie zbyt komfortowy dla siebie temat. Sethan skinął porozumiewawczo głową i opuścili dom. Christopher jeszcze spał. Tak przynajmniej się jej wydawało. Popatrzyła na stół. Stała tam paczka otulona papierem ozdobnym i wstążką. Na górze był liścik: „Wszystkiego Najlepszego,siostrzyczko”. Dziewczyna usiadła i wzięła na kolana karton. Otworzyła ostrożnie by nie przerwać dosyć drogiego papieru. Odsunęła wieko i wyciągnęła zawartość. Była tam przepiękna sukienka. Cała śnieżnobiała,z koronkowym trenem mimo że sama w sobie była może do połowy ud.
-Podoba Ci się? Nie wiedziałem,jaki nosisz rozmiar więc wziąłem go z tej sukienki z łazienki.-usłyszała głos brata za plecami
-Oczywiście,ze mi się podoba! Wiesz,że nie musiałeś?-zapytała i przytuliła się do umięśnionego torsu żołnierza.
-To żaden problem. Wcześniej nigdy nie kupowałem sukienek więc totalnie nie wiedziałem,co lubią dziewczyny takie jak ty. Dlatego poprosiłem sprzedawczynię i opisałem jej Ciebie. Dopasowała tą,więc pomyślałem,że jako kobieta wie lepiej niż ja co mogło by Ci przypaść do gustu-wyjaśnił.
-Myślisz,że mogłabym ją dzisiaj założyć do szkoły?-zapytała
-Oczywiście. Na pewno będziesz wyglądała ślicznie. Gdy wrócisz ze szkoły zrobię dla Ciebie tort. W końcu dzisiaj bardzo ważny dzień.-odpowiedział. Cristal pobiegła do pokoju i przebrała się w urodzinową sukienkę. Była idealna. Wtedy do pokoju wparował Vincent razem z Zelonimem
-Cristal,wszystkiego najlepszego-powiedzieli zgodnie i harmonijnie. Na zwykle poważnej twarzy Zelonima pojawił się szczery,dziecięcy uśmiech a Vincent był rozpromieniony bardziej niż zwykle.
-Dziękuję. Chodźcie tu moje duszki kochane-odpowiedziała i przytuliła obu chłopców do siebie. Cały czas była zszokowana,że czuje dotyk duchów. Spakowała podręczniki do torby i wyszła z pokoju. Duchy zostały bo pokłóciły się o stary zegarek kieszonkowy. Cristal pożegnała się Christopherem i wyszła z domu. Było czuć wiosnę. Ptaki śpiewały,słońce obdarzało ziemię dziewiczymi promieniami słońca oraz ludzie zaczęli wyglądać zdrowiej. Nikt w Korei dobrze nie znosił zmiany pór roku. Z entuzjazmem udała się w stronę swojej szkoły. Wszyscy uczniowie,głównie chłopcy mieli oczy zwrócone na dziewczynie,która wyglądała wyjątkowo zgrabnie w nowej sukience. Od razu podszedł do niej Kai. Zdziwiło ją to. Wcześniej raczej jej nie zauważał. Minra,Suzanne i Hyuma patrzyły z zazdrością na to,jakim zainteresowaniem darzył chłopak dziewczynę,która w ich oczach była dużo gorsza od nich.
-Wyglądasz naprawdę magicznie w tej bieli,wiesz? Aczkolwiek w czerni było by Ci dużo lepiej.-przyznał i objął ją w pasie tak jakby byli razem. Cristal nie chcąc robić scen powiedziała tylko przez zęby
-Weź rękę z mojej talii-przybrała zadowolony wyraz twarzy by wszyscy myśleli że nic się nie dzieje. Jednak Kai przyciągnął ja jeszcze bliżej do siebie. Zamiast do klasy do fizyki skierował się z nią do opuszczonego skrzydła szkoły. Gdy cały zaludniony sektor zniknął chłopak przygwoździł dziewczynę do ściany. Zbliżył się do niej tak bardzo,że czuła jego ciepło bijące z jego ciała jak z potężnego pieca. W jej oczach pojawił się strach i przerażenie. Chciała go odepchnąć ale byłą zbyt słaba. Zbliżył swoją twarz do twarzy dziewczyny. Ich usta złączyły się w pocałunku. Ręka Kai'a powędrowała najpierw na udo a potem coraz wyżej wzdłuż ciała dziewczyny rozpalając ją do granic możliwości. Całkowicie oddała się chwili upojenia. Pożądanie chłopaka wylewało się z niego jak wody wodospadu Niagara. Jego dłoń znalazła się na piersiach dziewczyny. W tej chwili coś zaczęło się dziać. Poczuła ogromny ból w klatce piersiowej. Kai zakończył niekończący się pocałunek a na śnieżnobiałej sukni pojawiła się ogromna brunatna plama. Stopniowo zaczynała się zmieniać i po chwili była już pulsująca w kolorze najszlachetniejszego rubinu. Osunęła się na ziemię uciskając krwawiącą ranę-Dlaczego?-szepnęła tylko i zacisnęła powieki...