Informacje

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vincent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vincent. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział VI-One body, two faces. Who am I?

Dziewczyna popatrzyła się nijako na blat stołu. Bała się. A co jeśli się okaże,że jest jakimś potworem? Jeśli straci świadomość tego,że jest człowiekiem? Co jeśli straci swoje człowieczeństwo robiąc jakąś straszną rzecz? Milion myśli na minutę odbijało się w jej głowie. Podeszła do pobliskiej szafy i wyciągnęła komplet nowej pościeli. Położyła ją na podłodze,gładząc powierzchnię kołdry by wyrównać nierówności.
-Nie będziesz miał nic przeciwko jeśli ulokuję Cię w salonie,prawda?-zapytała żołnierza który kończył bulgogę.
-Pewnie,że nie.-odpowiedział i podszedł do dziewczyny. Przytulił ją-Cristal,wszystko będzie dobrze. Jestem tu-szepnął wprost do jej ucha. Uspokoiła się lekko.
-Dziękuję. Możliwe jest,bym nie przeżyła rytuału poznania?-zapytała a jej oczy zaszkliły się od łez
-Nawet tak nie myśl. Wszystko będzie dobrze. Idź i odpocznij. Przyda Ci się to. Jutro musisz być w pełni formy. -powiedział chłopak z troską w głosie. W tym samym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. To był Sethan i o dziwo Lumin.
-Cześć Cristal. Jutro mamy egzamin i pomyślałem,że możemy się pouczyć razem.  Lumin od jutra będzie chodził z nami do szkoły więc też przyszedł.-powiedział a wtedy Christopher wyjrzał zza ściany-Ale chyba masz gościa. To może my pójdziemy i nie będziemy przeszkadzać-powiedział zrezygnowany a jego mięśnie twarzy zaczęły delikatnie drgać.
-Nie przeszkadzacie. To jest mój brat Christopher. Christopher to jest mój przyjaciel Sethan i nowy kolega,Lumin-przedstawiła ich sobie.
-Przyjaciele siostry nigdy nie przeszkadzają,do chwili gdy ona zacznie cierpieć,bo jeśli tak się stanie to wasze kości będą tak poharatane,że nawet ta sławna klinika ortopedyczna was nie poskłada-zagroził Christopher zaciskając pięści.
-Ma się rozumieć. Tylko uważaj,żeby to Ciebie nie musieli składać-parsknął Lumin. Było widać,że nie będą przyjaciółmi. Cristal widząc to chciała jak najszybciej zaprowadzić znajomych do pokoju
-My panowie musimy się zbierać. Jutrzejszy test nie będzie czekał a mamy do opracowania mnóstwo materiału,więc zamiast marnować czas na jakieś docinki z moim bratem zacznijmy się uczyć-powiedziała stanowczo i wyrwała do przodu. Szkolni przyjaciele wiedzieli,że była zdenerwowana więc grzecznie podążyli za nią na górę.
-Więc od czego zaczynamy?-zapytał Sethan wyciągając notatnik i niechlujnie pospinane notatki z lekcji.
-Współczuję Ci Cristal-wypalił Lumin ni stąd ni z owąd. Sethan od razu zmierzył go zimnym spojrzeniem.
-Czego?-zapytała i położyła ogromny objętościowo atlas w brązowej oprawie ze złotymi literami wypisanym wyrazem „Biologia”
-Posiadania takiego przypału jako brata-odpowiedział i odgarnął włosy do góry.
-Jesteś bezczelny. Lepiej zacznijmy już opracowywać wszystkie układy bo się do jutra nie wyrobimy. No i wreszcie zaczęli dopiero brać na poważnie. Sethan cały czas badawczo obserwował czy Lumin nie chce nic zrobić na złość dla Cristal. Pracowali do późna. Nawet nie zauważyli,kiedy wszystkich zmógł mocny sen. Następnego dnia dziewczyna obudziła się pierwsza wraz z pierwszymi promieniami słońca.  Leżała na ramieniu śpiącego Lumina. Jakim cudem? Nie miała zielonego pojęcia. Spojrzała na zegarek. Wskazywał 6 nad ranem. Obudziła kolegów.
-Jezu,to już rano?-zapytał Sethan przecierając zaspane oczy które błyszczały w promieniach słońca które oblewały z gracja całą perfekcyjną twarz przyjaciela Cristal.
-Twoja przyjaciółka jest dobrą towarzyszką do snu,wiesz?-zapytał Lumin i przeciągnął się ospale. Dziewczyna popatrzyła na niego dziwnie.
-Idźcie do domu się przebrać i widzimy się w szkole-powiedziała zmieniając nie zbyt komfortowy dla siebie temat. Sethan skinął porozumiewawczo głową i opuścili dom. Christopher jeszcze spał. Tak przynajmniej się jej wydawało. Popatrzyła na stół. Stała tam paczka otulona papierem ozdobnym i wstążką. Na górze był liścik: „Wszystkiego Najlepszego,siostrzyczko”. Dziewczyna usiadła i wzięła na kolana karton. Otworzyła ostrożnie by nie przerwać dosyć drogiego papieru. Odsunęła wieko i wyciągnęła zawartość. Była tam przepiękna sukienka. Cała śnieżnobiała,z koronkowym trenem mimo że sama w sobie była może do połowy ud.
-Podoba Ci się? Nie wiedziałem,jaki nosisz rozmiar więc wziąłem go z tej sukienki z łazienki.-usłyszała głos brata za plecami
-Oczywiście,ze mi się podoba! Wiesz,że nie musiałeś?-zapytała i przytuliła się do umięśnionego torsu żołnierza.
-To żaden problem. Wcześniej nigdy nie kupowałem sukienek więc totalnie nie wiedziałem,co lubią dziewczyny takie jak ty. Dlatego poprosiłem sprzedawczynię i opisałem jej Ciebie. Dopasowała tą,więc pomyślałem,że jako kobieta wie lepiej niż ja co mogło by Ci przypaść do gustu-wyjaśnił.
-Myślisz,że mogłabym ją dzisiaj założyć do szkoły?-zapytała
-Oczywiście. Na pewno będziesz wyglądała ślicznie. Gdy wrócisz ze szkoły zrobię dla Ciebie tort.  W końcu dzisiaj bardzo ważny dzień.-odpowiedział. Cristal pobiegła do pokoju i przebrała się w urodzinową sukienkę. Była idealna. Wtedy do pokoju wparował Vincent razem z Zelonimem
-Cristal,wszystkiego najlepszego-powiedzieli zgodnie i harmonijnie. Na zwykle poważnej twarzy Zelonima pojawił się szczery,dziecięcy uśmiech a Vincent był rozpromieniony bardziej niż zwykle.
-Dziękuję. Chodźcie tu moje duszki kochane-odpowiedziała i przytuliła obu chłopców do siebie. Cały czas była zszokowana,że czuje dotyk duchów.  Spakowała podręczniki do torby i wyszła z pokoju. Duchy zostały bo pokłóciły się o stary zegarek kieszonkowy. Cristal pożegnała się Christopherem i wyszła z domu. Było czuć wiosnę. Ptaki śpiewały,słońce obdarzało ziemię dziewiczymi promieniami słońca oraz ludzie zaczęli wyglądać zdrowiej. Nikt w Korei dobrze nie znosił zmiany pór roku. Z entuzjazmem udała się w stronę swojej szkoły. Wszyscy uczniowie,głównie chłopcy mieli oczy zwrócone na dziewczynie,która wyglądała wyjątkowo zgrabnie w nowej sukience. Od razu podszedł do niej Kai. Zdziwiło ją to. Wcześniej raczej jej nie zauważał. Minra,Suzanne i Hyuma patrzyły z zazdrością  na to,jakim zainteresowaniem darzył chłopak dziewczynę,która w ich oczach była dużo gorsza od nich.
-Wyglądasz naprawdę magicznie w tej bieli,wiesz? Aczkolwiek w czerni było by Ci dużo lepiej.-przyznał i objął ją w pasie tak jakby byli razem. Cristal nie chcąc robić scen powiedziała tylko przez zęby
-Weź rękę z mojej talii-przybrała zadowolony wyraz twarzy by wszyscy myśleli że nic się nie dzieje. Jednak Kai przyciągnął ja jeszcze bliżej do siebie. Zamiast do klasy do fizyki skierował się z  nią do opuszczonego skrzydła szkoły. Gdy cały zaludniony sektor zniknął chłopak przygwoździł dziewczynę do ściany. Zbliżył się do niej tak bardzo,że czuła jego ciepło bijące z jego ciała jak z potężnego pieca. W jej oczach pojawił się strach i przerażenie. Chciała go odepchnąć ale byłą zbyt słaba. Zbliżył swoją twarz do twarzy dziewczyny. Ich usta złączyły się w pocałunku. Ręka Kai'a  powędrowała najpierw na udo a potem coraz wyżej wzdłuż ciała dziewczyny rozpalając ją do granic możliwości. Całkowicie oddała się chwili upojenia. Pożądanie chłopaka wylewało się z niego jak wody wodospadu Niagara. Jego dłoń znalazła się na piersiach dziewczyny. W tej chwili coś zaczęło się dziać. Poczuła ogromny ból w klatce piersiowej. Kai zakończył niekończący się pocałunek a na śnieżnobiałej sukni pojawiła się ogromna brunatna plama. Stopniowo zaczynała się zmieniać i po chwili była już pulsująca w kolorze najszlachetniejszego rubinu. Osunęła się na ziemię uciskając krwawiącą ranę-Dlaczego?-szepnęła tylko i zacisnęła powieki...

niedziela, 22 marca 2015

Rozdział V-You met me, so stay, please ...

W drzwiach stał żołnierz. Również wysoki i umięśniony. Zamknął drzwi i stanął na baczność na przeciwko generała.
-Sir. Melduję zakończenie treningu polowego. Stan fizyczny rekrutów,bardzo dobry. Stan psychiczny doskonały.-powiedział poważnym tonem patrząc przed siebie.
-Spocznij. Chris,usiądź proszę. Chcę abyś kogoś poznał-odpowiedział generał zapisując notatki
-Kogo?-zapytał Christopher
-Tą dziewczynę która siedzi obok Ciebie. To jest Cristal-wyjaśnił generał. Żołnierz popatrzył na dziewczynę i uśmiechnął się.
-Miło mi Cię poznać. Christopher Rhee-przedstawił się i ucałował dłoń Cristal
-Mi również. Więc Christopher'rze. Jak Ci to powiedzieć? Dobra,przeczytaj. To mówi samo za siebie-powiedziała i z drżeniem podała mężczyźnie akty urodzenia,swój i jego. Christopher przeczytał je dokładnie. Oparł łokcie na kolanach i objął głowę.
-Więc jesteś moja siostrą?-zapytał i popatrzył w sufit
-Tak to wygląda. Też byłam zszokowana. Dlaczego nic o Tobie nie wiedziałam?-zapytała
-Wychowałem się w domu dziecka. Widocznie rodzice nie mieli sił żeby wychować naszą dwójkę i któregoś musieli się pozbyć. Los chciał,ze to byłem ja-powiedział z jakimś posmakiem wyrzutu. Popatrzyła na niego i zmieszała się. Nie wiedziała co powiedzieć
-Ja ich o to nie prosiłam-powiedziała cicho i po jej policzku spłynęła łza. Generał popatrzył najpierw na nią a potem na swojego podwładnego. Chyba zrozumiał wymowny wzrok dowódcy bo podszedł do dziewczyny i objął ją swoim umięsnionym ramieniem.
-Wiem,przepraszam. Po prostu to nowa sytuacja dla mnie. Odnajduje mnie moja siostra której nie widziałem kupę czasu.-wyjaśnił i przytulił ją mocno.
-Więc Chris,co zrobisz?-zapytał po chwili generał. Chłopak popatrzył na niego.
-Wrócę z Cristal do domu. Rzucam służbę-powiedział stanowczo. Zarówno dowódcę jak i Cristal zatkało. Tylko przybyli przed chwilą Zelonim i Vincent byli rozpromienieni.
-Jesteś tego pewien? Dobry z ciebie żołnierz-przyznał mężczyzna zza drugiej strony biurka.
-Christopher naszych rodziców już nie ma. Zostałam sama. Jeśli chcesz,możesz zostać. Ja zrozumiem-powiedziała a Zelonim aż się potknął
-Co Ty gadasz? Ma wrócić z tobą-powiedział duch.
-Tym bardziej chcę się tobą zaopiekować. Jesteś jeszcze młoda. To mój obowiązek-powiedział stanowczym tonem. Widać było,że się przejął.
-Moze wrócisz kiedyś,ale nie będę Cię zatrzymywał. Nie jestem potworem-odrzekł zrezygnowany generał. Christopher wyszedł z pokoju żeby się spakować a Cristal wyszła na zewnątrz żeby załapać świeżego powietrza.
-Cristal,dobra nasza! Nie będziesz w końcu taka samotna,bo będziesz miała cielesnego. Wiem,że my jesteśmy Ci wystarczający w kwestii duchowej ale jako człowiek potrzebujesz przyjaciela w formie ciała-westchnął Vincent z troską na twarzy, Wtedy z torbą na ramieniu wyszedł brat dziewczyny
-To co? Pokażesz mi gdzie mieszkasz?-zapytał i otworzył jej bramę.
-Oczywiście,chodź na przystanek-powiedziała i ruszyła przed siebie
-Chyba żartujesz. Jedziemy autem-powiedział odsłaniąjąc swoje śnieżnobiałe zęby
-Nie mam auta-odpowiedziała a po chwili zrozumiała,że ta odpowiedź nie miała najmniejszego sensu ponieważ to on miał samochód.-Przepraszam,prowadź-dodała ze skruchą w głosie. Chris popatrzył na nią i uśmiechnął się pogodnie. Zaprowadził ją pod hangar i po chwili wyjechał z niego eleganckim czarnym maserati. Lakier błyszczał w słońcu a felgi wyczyszczone do perfekcji odbijały rażące promienie słoneczne. Mężczyzna otworzył jej drzwi a ona wsiadła do luksusowego samochodu.Duchy też weszły razem z nią.
-Więc Cristal. Gdzie dokładnie mieszkasz?-zapytał i włączył nawigację satelitarną
-Bukchang-Dong 13.-odpowiedziała. Jechali w martwej ciszy. Czas dojazdu był jednak dużo krótszy.
-To tutaj?-zapytał wychylając głowę za okno
-Dokładnie. Zapraszam do mojego królestwa-uśmiechnęła się i zwróciła ku drzwiom. Otworzyła zamek i wpuściła brata. Ten usiadł w kuchni i rozglądał się.
-Mieszkasz tutaj sama?-zapytał zwracając twarz do Cristal. Zmieszana dziewczyna nie wiedziała,co powiedzieć. Przecież nie powie mu,że mieszka z dwoma duchami,prawda?
-Tak. Wcześniej mieszkałam z babcią Choi,ale ta zmarła-wyjaśniła i podała mu szklankę wody
-Oh,babcia Choi,wspaniała osoba. Jej Gejang było chyba najlepsze na świecie-przyznał
-Faktycznie,kto jak kto,ale babcia miała do tego mig. Mam trochę Bulgogi,chcesz?-zapytała i wyciągnęła z szafki tacę z bulgogi. Wyglądało bardzo apetycznie
-Chętnie. Sama robiłaś?-zapytał i przyjał talerz z jedzeniem od dziewczyny.
-Mhm. Christopher,powiedz mi proszę,czy nasi rodzice mieli jakiegoś rodzaju dar?-zapytała ostrożnie dobierając słowa. Chłopak gdy to usłyszał,prawie zadławił się kawałkiem bulgogi.
-Skąd ten pomysł!?-powiedział wycierając usta i odkładając pałeczki na bok
-Nie wiem,jakoś tak-zaczęła ściemniać.
-No nie. Coś musisz wiedzieć o ich pochodzeniu-rzekł stanowczo i ściął ją wzrokiem
-Jakim pochodzeniu?-zapytała unosząc brew. Chris wyraźnie coś ukrywał
-Nie musisz tego wiedzieć-fuknął i spojrzał w okno. Bielutka firanka lekko unosiła się i opadała przez wiatr.
-Właśnie,że muszę. Masz mi powiedzieć,rozumiesz?-zapytała ostro. Z jej postawy można było wyczytać,ze tym razem nie odpusci.
-Dobrze. Prędzej czy później byś się dowiedziała. Jesteś owocem zdrady matki. Mama była archanielicą niższej rangi a ojciec był upadłym. Znaczy twój ojciec. Mój był tak jak matka archaniołem. Nikt nie wiedział,co się urodzi z takiego połączenia. Napewno nie człowiek. Napewno nie demon ani anioł.-powiedział i spuścił wzrok. Cristal zrobiło się gorąco. Ona,zdrada,bękart,archanioły,upadli. To dla niej zbyt wiele
-Wait,czyli ty też jesteś archaniołem?-zapytała zszokowana
-Nie,jestem człowiekiem. Śmiertelnikiem. Co 10 000 lat z połączenia dwóch archaniołów rodzi się człowiek. Rodzice bali się momentu,gdy ukończysz 18 lat,bo wtedy wyjdzie,kim jesteś naprawdę. Kiedy masz urodziny?-zapytał
-Jutro-powiedziała niepewnie. Przerażenie ogarnęło żołnierza.
-Jutro wszystko wyjdzie....

niedziela, 8 marca 2015

Rozdział IV-Do you know my soul?

Jechała jakieś 2 godziny. Spoglądała ciężkim wzrokiem na przemijające autobus drzewa i łąki. Bała się. Odwróciła głowę w stronę duchów które były wniebowzięte. Zelonim przenikał do połowy przez szybę a Vincent skakał po całym autobusie. Dziewczyna uśmiechnęła się i zerknęła na ekran na którym było napisane na jakim przystnku się zatrzymają. Okazało się,że ten był jej. Pojazd zatrzymał się i potężne drzwi otworzyły się automatycznie. Ostrożnie wyszła na podwórko a duchy zaraz za nią. 
-To tutaj? Cristal,nie pomyliłaś przystanków?-zapytał Vincent poprawiając czuprynę. 
-Nie,to napewno tutaj. Chodzmy....-tu się zacięła,bo w rzeczywistości była zdezorientowana-Tędy-powiedziała w końcu i ruszyła przed siebie. Vincent i Zelonim spojrzeli na siebie ale grzecznie pomaszerowali za dziewczyną. Po kilku minutach takiej niepewnej drogi ich oczom ukazała się potężna budowla,którą spokojnie można byłoby porównać do paryskiej bastylii. U wejścia stało dwóch,dobrze zbudowanych i postawnych mężczyzn. Nieśmiało podeszła do nich. Oni popatrzyli na nią z desaprobatą.
-Czego taka delikatna panienka szuka w takim miejscu jak to?-zapytał jeden mierząc dzieczynę od stóp do głów.
-Chciałabym spotkać się z generałem-powiedziała starając się brzmieć pewnie. Mężczyźni parsknęli śmiechem.
-Więc chciałabyś pogadać z generałem. Da się zrobić,ale nie za darmo-powiedział drugi obleśnym tonem. W oczach zarówno Cristal jak i Zelonima pojawił się błysk strachu.
-Mam pieniądze,zapłacę-odpowiedziała. Strach narastał w jej ciele z minuty na minutę.
-Głupiutka. Wiesz,że tu się tak nie płaci?-zapytał z uśmieszkiem na twarzy. 
-Nie tak? czyli jak?-zapytała dziewczyna nie za bardzo wiedząc co zrobić. Wtedy jeden z nich podszedł do niej i objął ją w pasie. Jego ogromne dłonie zaczęły wędrować po ciele Cristal jak mrówki. Jej plecy oblał zimny pot a strach sparaliżował. Wydała z siebie tylko jeden słaby dźwięk
-Nie..-z jej dużych oczu popłynęły krystaliczne łzy. Wtedy wrota się otworzyły. Żołnierze widocznie się spłoszyli,bo ten trzymajacy dziewczynę od razu rzucił ją na ziemię. Z drzwi wyszedł jeszcze wyższy mężczyzna. Jego mięśnie były napięte a nieśmiertelniki połyskiwały w słońcu
-Baczność! Kim jest ta dziewczyna,czego tu szuka i czemu do ch*lery płacze?-zapytał podniesionym tonem. Dwóch strażników spuściło głowy.
-Generale,melduję,że nie mam pojęcia-skłamał jeden z nich. Wtedy generał podszedł do zszokowanej dziewczyny i kucnął obok niej.
-Słońce,co się stało? Zrobili ci coś?-zapytał delikatnym tonem. Cristal nigdy by się nie spodziewała,że w takim ciele skrywa się taki głos.
-On chciał...mnie...ustał..-jąkała się patrząc w oczy żołnierza. Łzy cały czas ciekły jej z oczu.
-Rozumiem,spokojnie,jesteś już bezpieczna. Chodź do mojego biura. Napijesz się herbaty i wszystko mi opowiesz o powodzie twojego przybycia-powiedział i pomógł jej wstać. Rzucił złowrogie spojrzenie strażnikom i wszedł razem z Cristal za mury twierdzy. Poprowadził ją do pomieszczenia dosyć ustronnego,ale na swój sposób przytulnego. Znajdowało się w nim drewniane biurko starte juz na brzegach od użytkowania,stare,wypłowiałe krzesło,pełno odznak i róznorodnych map na ścianach. Sunmin,bo tak się nazywał generał pokazał dziewczynie by usiadła z drugiej stronie biurka.
-Dziękuję...-powiedziała cicho. Generał popatrzył na nią
-Za co?..-zapytał nie znajac imienia dziewczyny
-Cristal. Za to,że wyciągnął mnie pan z tarapatów. Gdyby nie pan,nie wiem co on by mi zrobił-powiedziała
-Chłopcy to nie są potwory,ale mają zapędy. Wybacz im. Więc co sprowadza cię do naszej jednostki?-zapytał i uniósł jedną brew
-Poszukuję brata. Nigdy go nie widziałam/. Znalazłam tylko akt urodzenia. Nazywa się...Christopher Rhee.-powiedziała czytając imię i nazwisko z dokumentu. Spojrzała na duchy które stały nerwowo.
-Chris? To twój brat? W życiu bym się nie spodziewał. Właśnie miał się u mnie zameldować za..15 minut. Chcesz,to poczekaj. Szkoda,żeby twój trud dojazdu tu poszedł na marne-uśmiechnął się i podsunął pod nos dziewczyny kubek z herbatą. Cristal popatrzyła na niego z wdzięcznością. Rozmawiali jeszcze trochę a duchy zaczynały się nudzić.
-My idziemy się rozejrzeć,bo tu wieje nudą. Jak coś to wołaj-powiedział Zelonim i "wyszli" z pomieszczenia. Ale nie przez drzwi tylko jak zwykle,przez ścianę. Wtedy rozgległo się pukanie do drzwi. Generał mruknął i drzwi się otworzyły. W drzwiach stał...

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział III-The search for a helpful soul.

Na kartce było napisane "On coś knuje. Nie wiem jeszcze co,ale coś na pewno" Cristal zgniotła karteczkę,wywróciła oczyma i rzuciła Sethanowi wrogie spojrzenie.
-Posłuchaj,mi też on nie pasuje. Nie bądź taka ostra dla Sethana. On chce Cię tylko chronić.-powiedział Zelonim bacznie obserwując to co się dzieje wokół. Cristal skrzywiła się i popatrzyła na ducha który był zafascynowany obrazami wiszącymi na ścianie. Przedstawiały one wnętrze człowieka,budowę liści i inne biologiczne podmioty.Przez to,że była na zajęciach miała ograniczoną sposobność mówienia.W tej chwili doprawdy chciała się skupić na rozwoju pierwotniaków jednak cały czas jej myśli były rozpraszane innymi sprawami.Nareszcie zajęcia dotarły do końca. Cristal z ulgą wzięła torbę i spakowała w nią książki. Założyła ją na ramię i udała się w stronę wyjścia.
-Cristal..Zaczekaj-usłyszała głos za sobą. Odwróciła się. Stał ta nauczyciel. Jego blond włosy zsunęły mu się na czoło a okulary powędrowały na biurko
-Coś się  stało?-zapytała zaskoczona dziewczyna.
-Po prostu chciałem z tobą porozmawiać-uśmiechnął się nauczyciel i wskazał ruchem głowy na stojące krzesło dając do zrozumienia dziewczynie aby usiadła. Gdy ta to zrobiła on również usiadł.
-W czym rzecz?-powiedziała i postawia swoją torbę obok krzesła i uniosła wzrok na wyraźnie zatroskaną zatroskaną twarz mężczyzny. Ten westchnął.
-Może wyda Ci się to niedyskretne,jednak ośmielę się zapytać. Czy ty i Kai,ten nowy uczeń ..powiedzmy..dobrze się dogadujecie?-zapytał nauczyciel ostrożnie dobierając słowa
-Co pan sugeruje? Jeżeli chce pan zapytać,czy planujemy być razem to odpowiedź jest prosta,Nie-odpowiedziała delikatnie jednak ze zdecydowaniem. Dłonie zaczęły się jej trząść
-Cristal,spokojnie,proszę. Chciałem Cię zapytać,czy mogłabyś udzielić mu korepetycji z matematyki,bo z jego świadectwa widzę,że najbardziej odstaje właśnie z nią. A wiesz,że dbamy by poziom wiedzy naszych uczniów był jak najwyższy.-wyjaśnił nauczyciel. Dziewczynie zrobiło się głupio,że wyskoczyła tak do nauczyciela.
-Oczywiście,że mu pomogę. I przepraszam,że tak do pana wyskoczyłam. Mam po prostu nerwowy czas,nie panuję nad emocjami. A teraz przepraszam,śpieszę się do domu-powiedziała i wstała z krzesła. Nagle poczuła dłoń wychowawcy na swoim nadgarstku. Odwróciła się
-Jeśli chciałabyś o  czymś porozmawiać,wiesz,gdzie mnie szukać-uśmiechnął się nauczyciel. Dziewczyna tylko machnęła głową i opuściła razem z Zelonimem salę.
-Widzę kochana,że masz duże wsparcie u nauczycieli-powiedział noszlancko jak to Zelonim
-Taa. Musimy zajść po zakupy. Bo ja będę głodować-uśmiechnęła się ukazując swoje perlisto białe zęby. Duch odwzajemnił gest i wyszli na podwórko. Udali się w stronę supermarketu. Super market wyglądał jak..zwykły supermarket. Wzięła duży wózek i weszła do środka.
-Jak tu jest niesamowicie.-przyznał Zelonim. Cristal popatrzyła na niego dziwnie,jednak trochę go rozumiała. Mieszkał w innych czasach. Uśmiechnęła się i zwróciła głowę ku półkom sklepowym. Wzięła ryż,makaron,bułki,chleb,jogurty naturalne,owoce warzywa oraz kilka innych produktów. Podeszła z koszykiem do kasy i wyłożyła swoje zakupy na taśmę. Duch stojący tusz obok nie mógł wyjść z podziwu,jak to wszystko działa. Zapakowane zakupy wzięła w ręce i przesunęła swoją kartą płatniczą po czytniku oraz pcozekała na paragon
-Teraz kierunek:dom-powiedziała zwracając się do Zelonima. Ten uśmiechnął się tak rozbrajajaco,jak dziecko.
-Ochłonęłaś juz trochę po dzisiejszym poranku?-zapytał troskliwie po chwili drogi
-Tak,tylko nadal nie pojmuję,dlaczego was widzę. Za dwa dni mam urodziny,a tu taki prezent od losu. Ładnie,ładnie-powiedziała z westchnieniem i poprawiła włosy
-Urodziny? To świetnie. Ile będziesz miała lat?-zapytał z zafascynowaniem i iskrą radości w swoich ogromniastych oczach
-18-odpowiedziała krótko. Wtedy duch się zatrzymał
-18 mówisz? To wiek świadomości-powiedział zmieniając swój ton z przyjaznego na bardzo,bardzo nerwowy.
-Wiek świadomości? Co to oznacza?-zapytała zaskoczona i lekko przerażona
-No jeśli skończysz 18 lat,poznasz wszystkie  swoje dary. W tym odkryjesz,dlaczego nas widzisz i dalczego jesteś wyjątkowa-wyjaśnił ostrożnie dobierając odpowiednie zwroty oraz dbajac o to,by żadne słowo nie było powiedziane w złym akcencie. Cristal zmieszała się jednak otworzyła drzwi do domu i położyła zakupy na stole w kuchni.
-Dobrze wiedzieć. Gdzie Vincent?-zapytała rozpakowując i chowając artykuły spożywcze. Wtedy centralnie z lodówki wyskoczył duch o którym była mowa
-Ktoś mnie wołał? Ktoś bardzo,bardzo ładny i wyjatkowy?-zapytał z lekkim hihotaniem
-Zaraz się zawstydzę. Nie nudziłeś się bez Zelonima?-zapytała z entuzjazem starając się oderwać myśli od całej tej sytuacji która ją przygniatała
-Właśnie nie. Oglądałem te kartki z szafki-wyznał i zaczął myszkować po kuchni
-O jakich kartkach i szafce mówisz?-zapytała z uniesieniem brwi
-No tej na strychu.Chodź,pokażę Ci-powiedział i skierował się ku betonowym schodom prowadzącym na strych. Cristal razem z Zelonimem podążyła za nim. Gdy byli już na poddaszu Vincent wskazał palcem ową szafkę. Dziewczyna podeszła tam z latarką i otworzyła drzwiczki. Był tam pokaźny stos kartek. Wzięła kilka do ręki. Były to dokumenty rodzinne. Wzięła cały plik i zeszła na  dół
-Wiedziałaś o tych papierach?-zapytał jeden ze zjaw
-Nie,nie miałam pojęcia. Ale  poczytam je,może znajde coś ciekawego-uśmiechnęła się dziewczyna. Mijały kolejne minuty a w papierach było coraz więcej urzędowych pieczątek,aktów notarialnych oraz spadkowych i inne urzędowe dokumenty. Nagle Cristal zauważyła coś co ją zaintrygowało. Znalazła akt urodzenia niejakiego Christophera. Nie miała pojęcia kim może być ten mężczyzna. Czytała dalej i z biegiem czytania coraz bardziej się niepokoiła. W pewnej chwili wypuściła kartkę z dłoni a po jej bladym polcizku popłynęła krystalicznie czysta łza.
-Santa maria! Co się dzieje!?-zapytał przerażony Vincent praktycznie w tym samym czasie co Zelonim.Dziewczyna płakała dalej i wydukała
-Ja..ja mam..brata-odpowiedziała pochlipując i jednocześnie zmywając łzami tusz do rzęs który zgrabnie spływał jej z oczu
-Nie wiedziałam o tym?-zapytał zaskoczony duch
-Nie. Odkąd pamiętam byłam jedynaczką. Mama ani tym bardziej tata nic mi nie mówili. Zawsze byłam ich oczkiem w głowie.-wyjaśniła walcząc ze sobą o to,by się trochę ogarnąć
-Pomożemy Ci go odszukać,chcesz?-zaproponował nagle Vincent. Cristal uniosła zapłakane oczy na chłopaka
-Naprawdę moglibyście?-zapytała z nadzieją
-Oczywiście. Tylko jeszcze nie wiem jak to zrobimy.-zmartwił się. Dziewczyna nic nie powiedziała i włączyła laptop. Włączyła przeglądarkę internetową. Wpisała "Christopher Rhee". Przeglądała linki które jej sięwyświetliły i natrafiła nareszcie na bazę wojskową. Jednak nic tam nie znalazła. Spisała tylko adres na kartkę.
-Idziemy do wojska-zakomunikowała Cristal i poszła do pokoju się przebrać. Założyła jeansy,biały top,beżowy żakiet oraz czerwone szpilki. Do torebki spakowała telefon,portfel,karty płatnicze,akt urodzenia Christophera oraz swój. Zeszła na dół,zwinęła kartkę z adresem i wyszła z domu. Przekręciła zamek i wrzuciła do wnętrza torby. Skierowała się na przystanek autobusowy,bo jednak centralna baza tej jednostki była kilkadziesiąt kilometrów od Seulu. Gdy doszła na miejsce podeszła do rozkładu. Jej autobus był za 15 minut. Odwróciła się by uśiaść na ławce gdy niechcący wpadła na jakiegoś chłopaka.
-Może uważaj co robisz,hm?-zapytał ostro mierząc i przebijając ciało Cristal na wylot
-Przepraszam,ostatnio jestem trochę nieogarnięta-wyjaśniła ze skurchą
-To się może ogarnij?-zapytał z kpiną.
-Lumin?-zapytał znajomy głos zza pleców dziewczyny. To był Sethan
-Sethan,ile to lat?-zapytał chłopak
-Nie mam pojęcia. Co Cię tu sprowadza?-powiedział Sethan rozpromieniony na twarzy
-Mam zamiar tu zamieszkać-wyjaśnił. Przyjaciel  Cristal był widocznie zadowolony
-O co chodziło z Cristal?-zapytał Sethan zmieniając temat
-Ah,czyli ma kryształowe imię. Wpadła na mnie-odpowiedział i z ukosa spojrzał na dziewczynę która była niedosyć że zdenerwowana to jeszcze zdezorientowana
-I tylko dlatego tak na nią naskoczyłeś? Stary uważaj,to moja przyjaciółka-powiedział poważnie chłopak i ustał obok Cristal jednocześnie nieświadomie stając "w Vincencie"
-Przyjaciółka? Och,tak bardzo ubolewam nad moim wybuchem-odpowiedział ironicznie. Na szczęście dziewczyny autobus już przyjechał
-Do zobaczenia Sethan. Pa Lumin-powiedziała i wsiadła do autobusu. U kierowcy zakupiła bilet i zajęła miejsce. Pojazd jeszcze chwilę stał i nareszcie ruszył. Cristal miała tylko nadzieję,że jej trop nie jest ślepym zaułkiem...

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział I-The beginning of a new life.

Seul. Jedno z największych miast w Korei. Pełne ludzi,biegu i kurzu. Brakuje w tej codzienności miejsca na cuda. Ludzie gnają po brukowanych chodnikach nerwowo spoglądając na zegarki. Ulice zawsze tętnią życiem. Wieczny pośpiech unosi się razem z kurzem i zgiełkiem. Na przedmieściach mieszkała Cristal. Była to młoda i ładna dziewczyna po tragicznym dla niej okresie. Najpierw straciła mamę w wypadku samochodowym a potem ojca zabrały narkotyki i alkohol. Przygarnęła ją babcia w bardzo podeszłym wieku i niewiele po tym,jak Cris u niej zamieszkała,zmarła. Cristal została sama. Została sama w ogromnym domu. Mimo,że miała już 17 lat nadal ciężko było jej się pogodzić ze stratą wszystkich bliskich. W rozpaczy i smutku popadła w rutynę. Każdy dzień wyglądał tak samo. Był zdawkowy i prawie identyczny niż poprzedni. Zaspane wyłączenie budzika,kawa,szkoła,praca,powrót do domu,kolacja,odrabianie lekcji,sen i znowu od początku. Krążyła bezwładnie w błędnym kole.  Tego dnia jak zwykle wyłączyła budzik i poszła na kawę. Będąc w kuchni zwróciła uwagę na kalendarz. Za dwa dni miały być jej urodziny. Westchnęła ciężko. Znowu zrobi sobie babeczkę z proszku i włoży w nią świeczkę tak,aby wyglądała chociaż odrobinę urodzinowo. Otworzyła lodówkę. Nie było w niej praktycznie nic,z wyjątkiem jogurtu naturalnego. Zamknęła drzwi lodówki i zapisała na wiszącym notesie "Zrobić zakupy". Piła kawę powoli. Każdy łyk kawowego płynu zbliżał ją do pójścia do szkoły. Gdy skończyła pić umyła kubek i spokojnie poszła po marmurowych schodach do pokoju. Wybrała śliczną,białą,zwiewną sukienkę,do niej białe szpilki oraz beżowy żakiet. Ustała przed lustrem. Była bardzo,bardzo ładna,ale tak nie uważała. To wszystko przez to,że ojciec gdy był pijany a ona przychodziła z chłopakiem,to ojciec albo chciał się z nim bić albo dzwonić na policję. Wszyscy jej chłopcy zniechęcali się po nieprzyjemnej konfrontacji z ojcem dziewczyny. Nagle z tafli lustra wyłoniła się postać. Cristal była tak przerażona,że osunęła się bezwładnie na ziemię. Po chwili odważyła się i podniosła wzrok. Przed nią stał chłopak. Mniej więcej w jej wieku. Był nieziemsko przystojny. Jego twarz była blada jak ściana,ale miała arystokratyczne rysy. Miał nieskazitelnie błękitne oczy i lokowane blond włosy. Miał na sobie klasyczny garnitur. Cristal była tak przestraszona,że nie mogła wydać z siebie żadnego dźwięku.
-Ej! Nie bój się mnie,proszę. Nie potrafię patrzeć ma kobiety które są w innym stanie niż radość.-powiedział łagodnym a zarazem mocnym głosem.Dotknął jej policzka. O dziwo,poczułam ciepły dotyk a nie rozsypujący się proch czy coś. Dziewczyna popatrzyła na niego i chciała wymusić chociaż najdrobniejszy uśmiech,jednak jej napięte mięsnie twarzy jej na to nie pozwoliły i zupełnie odmówiły współpracy.
-Jak się tu dostałeś? I kim jesteś?-chłopak zaśmiał się delikatnie
-Ah,gdziesz moje maniery. Na imię mi Zelonim. A Ciebie,cud panno jak zwą?
-Cristal
-Jakie cudowne imię. Takie..królewskie. Godne królowej a nawet bogini. Więc Cristal. Tak,to naprawdę cudowne imię. Możesz mi śliczna powiedzieć,jaki mamy obecnie rok?
-2015
-Naprawdę!? Przesiedziałem w ścianie ponad 300 lat! Kiedy to zleciało? A ten głupek,Vincent miał to urządzenie do określania roku i nic nie powiedział..
-Jak to 300 lat? W jaki sposób żyjesz?Jesteś duchem?
-Ja nie żyję. Żyłem w czasach oświecenia. Moi rodzice należeli do elity,jednak potem ktoś mnie zabił. Od tamtej chwili mieszkam tu,w ścianach tego domu. A dokładniej w ścianie mojego pokoju.
-To był Twój pokój?
-Owszem,widzę,że dużo zmieniłaś.
-Skoro jesteś duchem,to dlaczego Cię widzę i czuję Twój dotyk?
-A bo ja wiem? Możliwe,że masz pewnego rodzaju dar.-powiedział i zaczął dokładnie oglądać pomieszczenie w którym się znajdowali. Był to pokój ze ścianami w kolorze mięty. Stało tam pięknie rzeźbione łóżko,biała szafa i szafka nocna oraz urocza stojąca toaletka.
-Vincent
-Co mówisz?
-Kto to Vincent?-Chłopak westchnął
-Vincent to mój przyjaciel,który również został zamordowany kilka dni po mnie
-To straszne. Gdzie on teraz jest?
-Czekaj-powiedział i wniknął w ścianę. Po chwili wrócił z inną zjawą. Vincent był trochę niższy i miał dużo bardziej delikatne rysy
-To jest ta dziewczyna co niby nas widzi? Nie wydaje mi się. Stoi jak słup soli i nie wie co robić. To takie urocze-zachichotał Vincent
-Dlaczego was widzę?
-Mogę coś zrobić?-zapytał Vincent. Cristal uniosła jedną brew ale pokiwała twierdząco
-To może być mało przyjemne,więc się nie zdziw-ostrzegł Zelonim. Wtedy Vincent wbiegł prosto w dziewczynę. Ta zatrzęsła się i zamknęła oczy. Po chwili chłopak z niej wyszedł
-Eh,nic nie zbadałem. Dziewczyna ma dar w sercu i ten dar ma jakąś magiczną blokadę,że nie mogę jej przejść
-Dobra,stop-powiedziała Cristal
-Co się stało?-zapytał Zelonim
-Za dużo emocji jak na 20 min. Musze iść do szkoły i ochłonąć.
-To zrozumiałe. I ślicznie wyglądasz-uśmiechnął się Zelonim
-Dziękuję. Będę po 15:00,błagam,zachowujcie się tak jak do czasu gdy was zobaczyłam,dobrze?
-Słodkości ty moje,oczywiście. Przypilnuję tego oto tu chłoptasia,by nic nie zmajstrował-zapewnił Vincent. Dziewczyna szybko opuściła pokój i wyszła na dwór. Spojrzała w niebo,które dziś płakało. Wzięła swoją czarną parasolkę i wyszła na zewnątrz. Po drodze zaszła do cukierni po swoje ulubione ciastko z kremem.Uśmiechnięta wyszła z budynku. Jednak martwiła ja sprawa z duchami. Dlaczego ona je widzi,dlaczego je czuje i dlaczego nie może żyć tak jak dotychczas?...

Obserwatorzy