Na kartce było napisane "On coś knuje. Nie wiem jeszcze co,ale coś na pewno" Cristal zgniotła karteczkę,wywróciła oczyma i rzuciła Sethanowi wrogie spojrzenie.
-Posłuchaj,mi też on nie pasuje. Nie bądź taka ostra dla Sethana. On chce Cię tylko chronić.-powiedział Zelonim bacznie obserwując to co się dzieje wokół. Cristal skrzywiła się i popatrzyła na ducha który był zafascynowany obrazami wiszącymi na ścianie. Przedstawiały one wnętrze człowieka,budowę liści i inne biologiczne podmioty.Przez to,że była na zajęciach miała ograniczoną sposobność mówienia.W tej chwili doprawdy chciała się skupić na rozwoju pierwotniaków jednak cały czas jej myśli były rozpraszane innymi sprawami.Nareszcie zajęcia dotarły do końca. Cristal z ulgą wzięła torbę i spakowała w nią książki. Założyła ją na ramię i udała się w stronę wyjścia.
-Cristal..Zaczekaj-usłyszała głos za sobą. Odwróciła się. Stał ta nauczyciel. Jego blond włosy zsunęły mu się na czoło a okulary powędrowały na biurko
-Coś się stało?-zapytała zaskoczona dziewczyna.
-Po prostu chciałem z tobą porozmawiać-uśmiechnął się nauczyciel i wskazał ruchem głowy na stojące krzesło dając do zrozumienia dziewczynie aby usiadła. Gdy ta to zrobiła on również usiadł.
-W czym rzecz?-powiedziała i postawia swoją torbę obok krzesła i uniosła wzrok na wyraźnie zatroskaną zatroskaną twarz mężczyzny. Ten westchnął.
-Może wyda Ci się to niedyskretne,jednak ośmielę się zapytać. Czy ty i Kai,ten nowy uczeń ..powiedzmy..dobrze się dogadujecie?-zapytał nauczyciel ostrożnie dobierając słowa
-Co pan sugeruje? Jeżeli chce pan zapytać,czy planujemy być razem to odpowiedź jest prosta,Nie-odpowiedziała delikatnie jednak ze zdecydowaniem. Dłonie zaczęły się jej trząść
-Cristal,spokojnie,proszę. Chciałem Cię zapytać,czy mogłabyś udzielić mu korepetycji z matematyki,bo z jego świadectwa widzę,że najbardziej odstaje właśnie z nią. A wiesz,że dbamy by poziom wiedzy naszych uczniów był jak najwyższy.-wyjaśnił nauczyciel. Dziewczynie zrobiło się głupio,że wyskoczyła tak do nauczyciela.
-Oczywiście,że mu pomogę. I przepraszam,że tak do pana wyskoczyłam. Mam po prostu nerwowy czas,nie panuję nad emocjami. A teraz przepraszam,śpieszę się do domu-powiedziała i wstała z krzesła. Nagle poczuła dłoń wychowawcy na swoim nadgarstku. Odwróciła się
-Jeśli chciałabyś o czymś porozmawiać,wiesz,gdzie mnie szukać-uśmiechnął się nauczyciel. Dziewczyna tylko machnęła głową i opuściła razem z Zelonimem salę.
-Widzę kochana,że masz duże wsparcie u nauczycieli-powiedział noszlancko jak to Zelonim
-Taa. Musimy zajść po zakupy. Bo ja będę głodować-uśmiechnęła się ukazując swoje perlisto białe zęby. Duch odwzajemnił gest i wyszli na podwórko. Udali się w stronę supermarketu. Super market wyglądał jak..zwykły supermarket. Wzięła duży wózek i weszła do środka.
-Jak tu jest niesamowicie.-przyznał Zelonim. Cristal popatrzyła na niego dziwnie,jednak trochę go rozumiała. Mieszkał w innych czasach. Uśmiechnęła się i zwróciła głowę ku półkom sklepowym. Wzięła ryż,makaron,bułki,chleb,jogurty naturalne,owoce warzywa oraz kilka innych produktów. Podeszła z koszykiem do kasy i wyłożyła swoje zakupy na taśmę. Duch stojący tusz obok nie mógł wyjść z podziwu,jak to wszystko działa. Zapakowane zakupy wzięła w ręce i przesunęła swoją kartą płatniczą po czytniku oraz pcozekała na paragon
-Teraz kierunek:dom-powiedziała zwracając się do Zelonima. Ten uśmiechnął się tak rozbrajajaco,jak dziecko.
-Ochłonęłaś juz trochę po dzisiejszym poranku?-zapytał troskliwie po chwili drogi
-Tak,tylko nadal nie pojmuję,dlaczego was widzę. Za dwa dni mam urodziny,a tu taki prezent od losu. Ładnie,ładnie-powiedziała z westchnieniem i poprawiła włosy
-Urodziny? To świetnie. Ile będziesz miała lat?-zapytał z zafascynowaniem i iskrą radości w swoich ogromniastych oczach
-18-odpowiedziała krótko. Wtedy duch się zatrzymał
-18 mówisz? To wiek świadomości-powiedział zmieniając swój ton z przyjaznego na bardzo,bardzo nerwowy.
-Wiek świadomości? Co to oznacza?-zapytała zaskoczona i lekko przerażona
-No jeśli skończysz 18 lat,poznasz wszystkie swoje dary. W tym odkryjesz,dlaczego nas widzisz i dalczego jesteś wyjątkowa-wyjaśnił ostrożnie dobierając odpowiednie zwroty oraz dbajac o to,by żadne słowo nie było powiedziane w złym akcencie. Cristal zmieszała się jednak otworzyła drzwi do domu i położyła zakupy na stole w kuchni.
-Dobrze wiedzieć. Gdzie Vincent?-zapytała rozpakowując i chowając artykuły spożywcze. Wtedy centralnie z lodówki wyskoczył duch o którym była mowa
-Ktoś mnie wołał? Ktoś bardzo,bardzo ładny i wyjatkowy?-zapytał z lekkim hihotaniem
-Zaraz się zawstydzę. Nie nudziłeś się bez Zelonima?-zapytała z entuzjazem starając się oderwać myśli od całej tej sytuacji która ją przygniatała
-Właśnie nie. Oglądałem te kartki z szafki-wyznał i zaczął myszkować po kuchni
-O jakich kartkach i szafce mówisz?-zapytała z uniesieniem brwi
-No tej na strychu.Chodź,pokażę Ci-powiedział i skierował się ku betonowym schodom prowadzącym na strych. Cristal razem z Zelonimem podążyła za nim. Gdy byli już na poddaszu Vincent wskazał palcem ową szafkę. Dziewczyna podeszła tam z latarką i otworzyła drzwiczki. Był tam pokaźny stos kartek. Wzięła kilka do ręki. Były to dokumenty rodzinne. Wzięła cały plik i zeszła na dół
-Wiedziałaś o tych papierach?-zapytał jeden ze zjaw
-Nie,nie miałam pojęcia. Ale poczytam je,może znajde coś ciekawego-uśmiechnęła się dziewczyna. Mijały kolejne minuty a w papierach było coraz więcej urzędowych pieczątek,aktów notarialnych oraz spadkowych i inne urzędowe dokumenty. Nagle Cristal zauważyła coś co ją zaintrygowało. Znalazła akt urodzenia niejakiego Christophera. Nie miała pojęcia kim może być ten mężczyzna. Czytała dalej i z biegiem czytania coraz bardziej się niepokoiła. W pewnej chwili wypuściła kartkę z dłoni a po jej bladym polcizku popłynęła krystalicznie czysta łza.
-Santa maria! Co się dzieje!?-zapytał przerażony Vincent praktycznie w tym samym czasie co Zelonim.Dziewczyna płakała dalej i wydukała
-Ja..ja mam..brata-odpowiedziała pochlipując i jednocześnie zmywając łzami tusz do rzęs który zgrabnie spływał jej z oczu
-Nie wiedziałam o tym?-zapytał zaskoczony duch
-Nie. Odkąd pamiętam byłam jedynaczką. Mama ani tym bardziej tata nic mi nie mówili. Zawsze byłam ich oczkiem w głowie.-wyjaśniła walcząc ze sobą o to,by się trochę ogarnąć
-Pomożemy Ci go odszukać,chcesz?-zaproponował nagle Vincent. Cristal uniosła zapłakane oczy na chłopaka
-Naprawdę moglibyście?-zapytała z nadzieją
-Oczywiście. Tylko jeszcze nie wiem jak to zrobimy.-zmartwił się. Dziewczyna nic nie powiedziała i włączyła laptop. Włączyła przeglądarkę internetową. Wpisała "Christopher Rhee". Przeglądała linki które jej sięwyświetliły i natrafiła nareszcie na bazę wojskową. Jednak nic tam nie znalazła. Spisała tylko adres na kartkę.
-Idziemy do wojska-zakomunikowała Cristal i poszła do pokoju się przebrać. Założyła jeansy,biały top,beżowy żakiet oraz czerwone szpilki. Do torebki spakowała telefon,portfel,karty płatnicze,akt urodzenia Christophera oraz swój. Zeszła na dół,zwinęła kartkę z adresem i wyszła z domu. Przekręciła zamek i wrzuciła do wnętrza torby. Skierowała się na przystanek autobusowy,bo jednak centralna baza tej jednostki była kilkadziesiąt kilometrów od Seulu. Gdy doszła na miejsce podeszła do rozkładu. Jej autobus był za 15 minut. Odwróciła się by uśiaść na ławce gdy niechcący wpadła na jakiegoś chłopaka.
-Może uważaj co robisz,hm?-zapytał ostro mierząc i przebijając ciało Cristal na wylot
-Przepraszam,ostatnio jestem trochę nieogarnięta-wyjaśniła ze skurchą
-To się może ogarnij?-zapytał z kpiną.
-Lumin?-zapytał znajomy głos zza pleców dziewczyny. To był Sethan
-Sethan,ile to lat?-zapytał chłopak
-Nie mam pojęcia. Co Cię tu sprowadza?-powiedział Sethan rozpromieniony na twarzy
-Mam zamiar tu zamieszkać-wyjaśnił. Przyjaciel Cristal był widocznie zadowolony
-O co chodziło z Cristal?-zapytał Sethan zmieniając temat
-Ah,czyli ma kryształowe imię. Wpadła na mnie-odpowiedział i z ukosa spojrzał na dziewczynę która była niedosyć że zdenerwowana to jeszcze zdezorientowana
-I tylko dlatego tak na nią naskoczyłeś? Stary uważaj,to moja przyjaciółka-powiedział poważnie chłopak i ustał obok Cristal jednocześnie nieświadomie stając "w Vincencie"
-Przyjaciółka? Och,tak bardzo ubolewam nad moim wybuchem-odpowiedział ironicznie. Na szczęście dziewczyny autobus już przyjechał
-Do zobaczenia Sethan. Pa Lumin-powiedziała i wsiadła do autobusu. U kierowcy zakupiła bilet i zajęła miejsce. Pojazd jeszcze chwilę stał i nareszcie ruszył. Cristal miała tylko nadzieję,że jej trop nie jest ślepym zaułkiem...
-Posłuchaj,mi też on nie pasuje. Nie bądź taka ostra dla Sethana. On chce Cię tylko chronić.-powiedział Zelonim bacznie obserwując to co się dzieje wokół. Cristal skrzywiła się i popatrzyła na ducha który był zafascynowany obrazami wiszącymi na ścianie. Przedstawiały one wnętrze człowieka,budowę liści i inne biologiczne podmioty.Przez to,że była na zajęciach miała ograniczoną sposobność mówienia.W tej chwili doprawdy chciała się skupić na rozwoju pierwotniaków jednak cały czas jej myśli były rozpraszane innymi sprawami.Nareszcie zajęcia dotarły do końca. Cristal z ulgą wzięła torbę i spakowała w nią książki. Założyła ją na ramię i udała się w stronę wyjścia.
-Cristal..Zaczekaj-usłyszała głos za sobą. Odwróciła się. Stał ta nauczyciel. Jego blond włosy zsunęły mu się na czoło a okulary powędrowały na biurko
-Coś się stało?-zapytała zaskoczona dziewczyna.
-Po prostu chciałem z tobą porozmawiać-uśmiechnął się nauczyciel i wskazał ruchem głowy na stojące krzesło dając do zrozumienia dziewczynie aby usiadła. Gdy ta to zrobiła on również usiadł.
-W czym rzecz?-powiedziała i postawia swoją torbę obok krzesła i uniosła wzrok na wyraźnie zatroskaną zatroskaną twarz mężczyzny. Ten westchnął.
-Może wyda Ci się to niedyskretne,jednak ośmielę się zapytać. Czy ty i Kai,ten nowy uczeń ..powiedzmy..dobrze się dogadujecie?-zapytał nauczyciel ostrożnie dobierając słowa
-Co pan sugeruje? Jeżeli chce pan zapytać,czy planujemy być razem to odpowiedź jest prosta,Nie-odpowiedziała delikatnie jednak ze zdecydowaniem. Dłonie zaczęły się jej trząść
-Cristal,spokojnie,proszę. Chciałem Cię zapytać,czy mogłabyś udzielić mu korepetycji z matematyki,bo z jego świadectwa widzę,że najbardziej odstaje właśnie z nią. A wiesz,że dbamy by poziom wiedzy naszych uczniów był jak najwyższy.-wyjaśnił nauczyciel. Dziewczynie zrobiło się głupio,że wyskoczyła tak do nauczyciela.
-Oczywiście,że mu pomogę. I przepraszam,że tak do pana wyskoczyłam. Mam po prostu nerwowy czas,nie panuję nad emocjami. A teraz przepraszam,śpieszę się do domu-powiedziała i wstała z krzesła. Nagle poczuła dłoń wychowawcy na swoim nadgarstku. Odwróciła się
-Jeśli chciałabyś o czymś porozmawiać,wiesz,gdzie mnie szukać-uśmiechnął się nauczyciel. Dziewczyna tylko machnęła głową i opuściła razem z Zelonimem salę.
-Widzę kochana,że masz duże wsparcie u nauczycieli-powiedział noszlancko jak to Zelonim
-Taa. Musimy zajść po zakupy. Bo ja będę głodować-uśmiechnęła się ukazując swoje perlisto białe zęby. Duch odwzajemnił gest i wyszli na podwórko. Udali się w stronę supermarketu. Super market wyglądał jak..zwykły supermarket. Wzięła duży wózek i weszła do środka.
-Jak tu jest niesamowicie.-przyznał Zelonim. Cristal popatrzyła na niego dziwnie,jednak trochę go rozumiała. Mieszkał w innych czasach. Uśmiechnęła się i zwróciła głowę ku półkom sklepowym. Wzięła ryż,makaron,bułki,chleb,jogurty naturalne,owoce warzywa oraz kilka innych produktów. Podeszła z koszykiem do kasy i wyłożyła swoje zakupy na taśmę. Duch stojący tusz obok nie mógł wyjść z podziwu,jak to wszystko działa. Zapakowane zakupy wzięła w ręce i przesunęła swoją kartą płatniczą po czytniku oraz pcozekała na paragon
-Teraz kierunek:dom-powiedziała zwracając się do Zelonima. Ten uśmiechnął się tak rozbrajajaco,jak dziecko.
-Ochłonęłaś juz trochę po dzisiejszym poranku?-zapytał troskliwie po chwili drogi
-Tak,tylko nadal nie pojmuję,dlaczego was widzę. Za dwa dni mam urodziny,a tu taki prezent od losu. Ładnie,ładnie-powiedziała z westchnieniem i poprawiła włosy
-Urodziny? To świetnie. Ile będziesz miała lat?-zapytał z zafascynowaniem i iskrą radości w swoich ogromniastych oczach
-18-odpowiedziała krótko. Wtedy duch się zatrzymał
-18 mówisz? To wiek świadomości-powiedział zmieniając swój ton z przyjaznego na bardzo,bardzo nerwowy.
-Wiek świadomości? Co to oznacza?-zapytała zaskoczona i lekko przerażona
-No jeśli skończysz 18 lat,poznasz wszystkie swoje dary. W tym odkryjesz,dlaczego nas widzisz i dalczego jesteś wyjątkowa-wyjaśnił ostrożnie dobierając odpowiednie zwroty oraz dbajac o to,by żadne słowo nie było powiedziane w złym akcencie. Cristal zmieszała się jednak otworzyła drzwi do domu i położyła zakupy na stole w kuchni.
-Dobrze wiedzieć. Gdzie Vincent?-zapytała rozpakowując i chowając artykuły spożywcze. Wtedy centralnie z lodówki wyskoczył duch o którym była mowa
-Ktoś mnie wołał? Ktoś bardzo,bardzo ładny i wyjatkowy?-zapytał z lekkim hihotaniem
-Zaraz się zawstydzę. Nie nudziłeś się bez Zelonima?-zapytała z entuzjazem starając się oderwać myśli od całej tej sytuacji która ją przygniatała
-Właśnie nie. Oglądałem te kartki z szafki-wyznał i zaczął myszkować po kuchni
-O jakich kartkach i szafce mówisz?-zapytała z uniesieniem brwi
-No tej na strychu.Chodź,pokażę Ci-powiedział i skierował się ku betonowym schodom prowadzącym na strych. Cristal razem z Zelonimem podążyła za nim. Gdy byli już na poddaszu Vincent wskazał palcem ową szafkę. Dziewczyna podeszła tam z latarką i otworzyła drzwiczki. Był tam pokaźny stos kartek. Wzięła kilka do ręki. Były to dokumenty rodzinne. Wzięła cały plik i zeszła na dół
-Wiedziałaś o tych papierach?-zapytał jeden ze zjaw
-Nie,nie miałam pojęcia. Ale poczytam je,może znajde coś ciekawego-uśmiechnęła się dziewczyna. Mijały kolejne minuty a w papierach było coraz więcej urzędowych pieczątek,aktów notarialnych oraz spadkowych i inne urzędowe dokumenty. Nagle Cristal zauważyła coś co ją zaintrygowało. Znalazła akt urodzenia niejakiego Christophera. Nie miała pojęcia kim może być ten mężczyzna. Czytała dalej i z biegiem czytania coraz bardziej się niepokoiła. W pewnej chwili wypuściła kartkę z dłoni a po jej bladym polcizku popłynęła krystalicznie czysta łza.
-Santa maria! Co się dzieje!?-zapytał przerażony Vincent praktycznie w tym samym czasie co Zelonim.Dziewczyna płakała dalej i wydukała
-Ja..ja mam..brata-odpowiedziała pochlipując i jednocześnie zmywając łzami tusz do rzęs który zgrabnie spływał jej z oczu
-Nie wiedziałam o tym?-zapytał zaskoczony duch
-Nie. Odkąd pamiętam byłam jedynaczką. Mama ani tym bardziej tata nic mi nie mówili. Zawsze byłam ich oczkiem w głowie.-wyjaśniła walcząc ze sobą o to,by się trochę ogarnąć
-Pomożemy Ci go odszukać,chcesz?-zaproponował nagle Vincent. Cristal uniosła zapłakane oczy na chłopaka
-Naprawdę moglibyście?-zapytała z nadzieją
-Oczywiście. Tylko jeszcze nie wiem jak to zrobimy.-zmartwił się. Dziewczyna nic nie powiedziała i włączyła laptop. Włączyła przeglądarkę internetową. Wpisała "Christopher Rhee". Przeglądała linki które jej sięwyświetliły i natrafiła nareszcie na bazę wojskową. Jednak nic tam nie znalazła. Spisała tylko adres na kartkę.
-Idziemy do wojska-zakomunikowała Cristal i poszła do pokoju się przebrać. Założyła jeansy,biały top,beżowy żakiet oraz czerwone szpilki. Do torebki spakowała telefon,portfel,karty płatnicze,akt urodzenia Christophera oraz swój. Zeszła na dół,zwinęła kartkę z adresem i wyszła z domu. Przekręciła zamek i wrzuciła do wnętrza torby. Skierowała się na przystanek autobusowy,bo jednak centralna baza tej jednostki była kilkadziesiąt kilometrów od Seulu. Gdy doszła na miejsce podeszła do rozkładu. Jej autobus był za 15 minut. Odwróciła się by uśiaść na ławce gdy niechcący wpadła na jakiegoś chłopaka.
-Może uważaj co robisz,hm?-zapytał ostro mierząc i przebijając ciało Cristal na wylot
-Przepraszam,ostatnio jestem trochę nieogarnięta-wyjaśniła ze skurchą
-To się może ogarnij?-zapytał z kpiną.
-Lumin?-zapytał znajomy głos zza pleców dziewczyny. To był Sethan
-Sethan,ile to lat?-zapytał chłopak
-Nie mam pojęcia. Co Cię tu sprowadza?-powiedział Sethan rozpromieniony na twarzy
-Mam zamiar tu zamieszkać-wyjaśnił. Przyjaciel Cristal był widocznie zadowolony
-O co chodziło z Cristal?-zapytał Sethan zmieniając temat
-Ah,czyli ma kryształowe imię. Wpadła na mnie-odpowiedział i z ukosa spojrzał na dziewczynę która była niedosyć że zdenerwowana to jeszcze zdezorientowana
-I tylko dlatego tak na nią naskoczyłeś? Stary uważaj,to moja przyjaciółka-powiedział poważnie chłopak i ustał obok Cristal jednocześnie nieświadomie stając "w Vincencie"
-Przyjaciółka? Och,tak bardzo ubolewam nad moim wybuchem-odpowiedział ironicznie. Na szczęście dziewczyny autobus już przyjechał
-Do zobaczenia Sethan. Pa Lumin-powiedziała i wsiadła do autobusu. U kierowcy zakupiła bilet i zajęła miejsce. Pojazd jeszcze chwilę stał i nareszcie ruszył. Cristal miała tylko nadzieję,że jej trop nie jest ślepym zaułkiem...
Omo świetne ^^.
OdpowiedzUsuńUwag żadnych nie mam i nawet nie ma się do czego przyczepić.