Jechała jakieś 2 godziny. Spoglądała ciężkim wzrokiem na przemijające autobus drzewa i łąki. Bała się. Odwróciła głowę w stronę duchów które były wniebowzięte. Zelonim przenikał do połowy przez szybę a Vincent skakał po całym autobusie. Dziewczyna uśmiechnęła się i zerknęła na ekran na którym było napisane na jakim przystnku się zatrzymają. Okazało się,że ten był jej. Pojazd zatrzymał się i potężne drzwi otworzyły się automatycznie. Ostrożnie wyszła na podwórko a duchy zaraz za nią.
-To tutaj? Cristal,nie pomyliłaś przystanków?-zapytał Vincent poprawiając czuprynę.
-Nie,to napewno tutaj. Chodzmy....-tu się zacięła,bo w rzeczywistości była zdezorientowana-Tędy-powiedziała w końcu i ruszyła przed siebie. Vincent i Zelonim spojrzeli na siebie ale grzecznie pomaszerowali za dziewczyną. Po kilku minutach takiej niepewnej drogi ich oczom ukazała się potężna budowla,którą spokojnie można byłoby porównać do paryskiej bastylii. U wejścia stało dwóch,dobrze zbudowanych i postawnych mężczyzn. Nieśmiało podeszła do nich. Oni popatrzyli na nią z desaprobatą.
-Czego taka delikatna panienka szuka w takim miejscu jak to?-zapytał jeden mierząc dzieczynę od stóp do głów.
-Chciałabym spotkać się z generałem-powiedziała starając się brzmieć pewnie. Mężczyźni parsknęli śmiechem.
-Więc chciałabyś pogadać z generałem. Da się zrobić,ale nie za darmo-powiedział drugi obleśnym tonem. W oczach zarówno Cristal jak i Zelonima pojawił się błysk strachu.
-Mam pieniądze,zapłacę-odpowiedziała. Strach narastał w jej ciele z minuty na minutę.
-Głupiutka. Wiesz,że tu się tak nie płaci?-zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
-Nie tak? czyli jak?-zapytała dziewczyna nie za bardzo wiedząc co zrobić. Wtedy jeden z nich podszedł do niej i objął ją w pasie. Jego ogromne dłonie zaczęły wędrować po ciele Cristal jak mrówki. Jej plecy oblał zimny pot a strach sparaliżował. Wydała z siebie tylko jeden słaby dźwięk
-Nie..-z jej dużych oczu popłynęły krystaliczne łzy. Wtedy wrota się otworzyły. Żołnierze widocznie się spłoszyli,bo ten trzymajacy dziewczynę od razu rzucił ją na ziemię. Z drzwi wyszedł jeszcze wyższy mężczyzna. Jego mięśnie były napięte a nieśmiertelniki połyskiwały w słońcu
-Baczność! Kim jest ta dziewczyna,czego tu szuka i czemu do ch*lery płacze?-zapytał podniesionym tonem. Dwóch strażników spuściło głowy.
-Generale,melduję,że nie mam pojęcia-skłamał jeden z nich. Wtedy generał podszedł do zszokowanej dziewczyny i kucnął obok niej.
-Słońce,co się stało? Zrobili ci coś?-zapytał delikatnym tonem. Cristal nigdy by się nie spodziewała,że w takim ciele skrywa się taki głos.
-On chciał...mnie...ustał..-jąkała się patrząc w oczy żołnierza. Łzy cały czas ciekły jej z oczu.
-Rozumiem,spokojnie,jesteś już bezpieczna. Chodź do mojego biura. Napijesz się herbaty i wszystko mi opowiesz o powodzie twojego przybycia-powiedział i pomógł jej wstać. Rzucił złowrogie spojrzenie strażnikom i wszedł razem z Cristal za mury twierdzy. Poprowadził ją do pomieszczenia dosyć ustronnego,ale na swój sposób przytulnego. Znajdowało się w nim drewniane biurko starte juz na brzegach od użytkowania,stare,wypłowiałe krzesło,pełno odznak i róznorodnych map na ścianach. Sunmin,bo tak się nazywał generał pokazał dziewczynie by usiadła z drugiej stronie biurka.
-Dziękuję...-powiedziała cicho. Generał popatrzył na nią
-Za co?..-zapytał nie znajac imienia dziewczyny
-Cristal. Za to,że wyciągnął mnie pan z tarapatów. Gdyby nie pan,nie wiem co on by mi zrobił-powiedziała
-Chłopcy to nie są potwory,ale mają zapędy. Wybacz im. Więc co sprowadza cię do naszej jednostki?-zapytał i uniósł jedną brew
-Poszukuję brata. Nigdy go nie widziałam/. Znalazłam tylko akt urodzenia. Nazywa się...Christopher Rhee.-powiedziała czytając imię i nazwisko z dokumentu. Spojrzała na duchy które stały nerwowo.
-Chris? To twój brat? W życiu bym się nie spodziewał. Właśnie miał się u mnie zameldować za..15 minut. Chcesz,to poczekaj. Szkoda,żeby twój trud dojazdu tu poszedł na marne-uśmiechnął się i podsunął pod nos dziewczyny kubek z herbatą. Cristal popatrzyła na niego z wdzięcznością. Rozmawiali jeszcze trochę a duchy zaczynały się nudzić.
-My idziemy się rozejrzeć,bo tu wieje nudą. Jak coś to wołaj-powiedział Zelonim i "wyszli" z pomieszczenia. Ale nie przez drzwi tylko jak zwykle,przez ścianę. Wtedy rozgległo się pukanie do drzwi. Generał mruknął i drzwi się otworzyły. W drzwiach stał...
Ajaj, jak zwykle kończy się w tych momentach kulminacyjnych momentach;---;
OdpowiedzUsuńwedług mnie, nie było błędów, jednak jedyne co przykuło moją uwagę, to to że pisze się *deZaprobatą. Tak to chill c: jest coraz lepiej, popracuj jeszcze nad dialogami i długością - pragnę dłuższych rozdziałów!
wybacz, że nie z konta, ale niestety nie mam teraz możliwości,
trzymaj się i do następnego,
MoonSeer c:
A i w weekend pojawi się nowy rozdział. www.exobrids.blogspot.cpm