Nareszcie się wypogodziło. Cristal zaszła po drodze do Starbucks'a i kupiła sobie swoją ulubioną białą kawę. W zamyśleniu doszła nareszcie do swojej szkoły. Był to monstrualny budynek pokroju Oxfordu lub Howartu jednak w bardziej nowoczesnym stylu. Obiekt utrzymany był w bijącej oczy czystości,każdy krzak na dziedzińcu był idealnie wymierzony i ścięty. Okna były duże a budynek był biały. Cristal weszła przez bramę i popatrzyła na zegarek na wyświetlaczu swojego białego telefonu. Okazało się,że ma jeszcze 15 minut do rozpoczęcia się lekcji. Usiadła na trawniku pod wierzbą i w spokoju dopiła kawę. Do jej głowy znowu wróciła dziwna sytuacja z Vincentem i Zelonimem. Westchnęła ciężko i poszła na lekcję francuskiego. Sala do tego języka była urządzona tak,by uczniowie mogli zobaczyć elementy w dużym stopniu zbliżone do Francji. Usiadła jak zwykle na pierwszej ławce. Odsunęła krzesło i usiadła delikatnie je unosząc i przybliżając do ławki. Wyciągnęła z torby książkę do francuskiego i ręcznie obłożony zeszyt. Położyła jeden na drugi na brzegu stolika i czekała na nauczyciela. Po chwili wszedł. Wszyscy uczniowie wstali i tradycyjnie się przywitali. Pierre,bo tak miał na imię nauczyciel położył dziennik lekcyjny na swoje biurko i ustał na środku klasy.
-Kochani,od dziś do waszej klasy dochodzi nowy uczeń. Bądźcie mili dla Kai'a-powiedział a Cristal podniosła głowę gdy usłyszała kroki. Kai okazał się być wysokim chłopakiem o brązowych włosach,głębokich oczach i przejmującym wyrazie twarzy. Nauczyciel szepnął mu,żeby usiadł na najbliższe wolne miejsce. Chłopak rozejrzał się po klasie i skierował się w stronę rzędu w którym siedziała Cristal. Dziewczyna była przygotowana na to,że usiądzie do niej. I tak się stało. Kai nawet na nią nie spojrzał. Usiadł jakby nigdy nic. Wyciągnął swoje podręczniki i zwrócił twarz w stronę tablicy na której już znajdowały się zdania które uczniowie mieli przekształcić na zdania w czasie przeszłym oraz przyszłym. Lekcja trwała dalej a nowy uczeń nawet przez chwilę nie popatrzył na Cristal .Ta postanowiła wyjść z własną inicjatywą i rozpocząć rozmowę
-Mon nom est Cristal.-powiedziała po francusku do chłopaka
-Kai-odburknął tylko. Dziewczyna się zmieszała ale ciągnęła rozmowę dalej
-Może chciałbyś potem poznać szkołę,hm? Jest ogromna i nowi uczniowie zawsze mają problemy z ogarnięciem planu budynku-zaproponowała. Chłopak nareszcie na nią popatrzył
-Dobrze,ale teraz daj mi się skupić na francuskim-powiedział lekko delikatniejszym tonem niż ten którego użył gdy się przedstawiał. Za jakiś krótki czas nauczyciel ogłosił koniec zajęć. Cristal odwróciła się na chwilę a gdy chciała zapytać się Kaia o szczegóły ich zwiedzania,go już nie było.Rozejrzała się dookoła,żadnego śladu. Czyżby miał ultra szybkość przemieszczania się? Nie,to nie możliwe. Takie rzeczy tylko w horrorach o wampirach. Zdezorientowana wyszła z klasy i usiadła na swoim ulubionym parapecie. Otworzyła notatnik i wyciągnęła ołówek. Lekko przyłożyła ołówek do kartki i zrobiła pierwszy,niezwykle płynny i pewny ruch. Grafitowy wkład idealnie wyglądał na mlecznej bieli kartki. Rysowała dalej. Dodawała cienie,rozmazywała,poprawiała. Pokazywała w ten sposób swoje uczucia których teraz miała teraz pełno. Po kilku minutach na kartce powstał smok oplatający drzewo tak słabe,że zaraz się załamie. Tak właśnie czuła się Cristal. Bezradna w sytuacji w której się znalazła. Wtedy z jej artystycznego transu wyrwała ją jakaś osoba. Dziewczyna odłożyła szkicownik i popatrzyła na tą osobę. Był to Sethan,obiekt westchnień wielu dziewcząt ze szkoły. Jako jeden z nielicznych chłopaków lubił Cristal.
-Cześć. Co robisz?
-Hej. W sumie już nic. A jak Twoje zajęcia? Ogarnąłeś nareszcie tą chemię?
-Prawie tak. Znaczy już ją bardziej rozumiem. Widziałaś tego nowego?
-Chyba każdy go widział. Jest trudnym charakterem ale spróbuję do niego dotrzeć
-Nie,lepiej nie.
-Dlaczego niby?
-Czuję,że to nie fajny typ.
-Przesadzasz. Wydaje się być okej. Jaki masz z nim problem?
-No po prostu czuje,że on nie jest odpowiednim towarzystwem dla Ciebie
-Skąd wiesz? Mówisz jakbyś był moim ojcem! Ja dziś jestem podenerwowana,więc nie dobijaj. A teraz wybacz,idę na biologię-powiedziała zirytowana dziewczyna i nerwowo wstała omijając chłopaka. Nie rozumiała,dlaczego jest taki sceptyczny do Kaia. Westchnęła i pchnęła drzwi do sali biologicznej. Większość uczniów już była. Kai również. I o dziwo na miejscu obok którego siedziała Cristal. Popatrzyła na niego i bez słowa usiadła na swoim miejscu. Nagle chłopak położył swoją dłoń na jej drobną. Była sucha ale delikatna
-Cristal,przyzwyczaisz się do mnie z czasem-powiedział szeptem wprost do ucha dziewczyny. Ta dostała dreszczy.
-Co?-zapytała po chwili jednak chłopak już się nie odezwał. Cristal spuściła głowę czytając następny temat.
-Cristal....-usłyszała zza pleców. Odwróciła się bardzo gwałtownie. Stał tam Zelonim.
-Co Ty tu robisz?-zapytała a wszyscy popatrzyli na nią bardzo dziwnie bo w sumie mówiła tak jakby sama do siebie.
-Przyszedłem zobaczyć jak się uczysz-odpowiedział ze swoim "zelonimowskim" akcentem. Dziewczyna chcąc uniknąć dalszych dziwnych spekulacji ze strony znajomych wyszła jeszcze na chwilę z sali i ustała za rogiem.
-A gdzie Vincent? W ogóle mówiłam,że sama wrócę do domu na 15. Wyszłam na totalną kretynkę przez Ciebie-powiedziała z wyrzutem w stosunku do ducha. Ten zasmucił się lekko a jego twarz obrała bardzo smutny wyraz. Cristal popatrzyła na niego i zrobiło się jej trochę szkoda. Może nie powinna tak na niego naskakiwać.
-Dobra,przepraszam. Jak chcesz chodź ze mną na lekcje. Tylko proszę,nie strasz nauczycieli ani uczniów ani nie podnoś przedmiotów ani nie mów do mnie zdań na które musiałabym Ci odpowiadać-chłopak od razu się uśmiechnął a w jego wielkich oczach pojawiła się iskierka triumfu. Cristal również się uśmiechnęła i wróciła na salę zajęć na której był już nauczyciel.
-Kryształku,dlaczego się spóźniłaś?-zapytał mierząc wzrokiem dziewczynę
-Przepraszam,źle się poczułam i musiałam na chwilę wyjść,nic poważnego
-Mam nadzieję. Ale już wszystko w porządku?
-Tak,to chwilowe.-rozpoczęła się lekcja, większość uczniów lekko przysypiała jednak kilkoro słuchało uważnie. Cristal była pomiędzy bo niby słuchała i przyjmowała zakres informacji ale myślami była bardzo,bardzo daleko od lekcji. Nagle Sethan rzucił maleńką karteczkę. Dziewczyna wzięła ją szybko i schowała pod zeszyt. Po "tajniaku" otworzyła liścik i przeczytała jego zawartość. Było tam napisane...
-Kochani,od dziś do waszej klasy dochodzi nowy uczeń. Bądźcie mili dla Kai'a-powiedział a Cristal podniosła głowę gdy usłyszała kroki. Kai okazał się być wysokim chłopakiem o brązowych włosach,głębokich oczach i przejmującym wyrazie twarzy. Nauczyciel szepnął mu,żeby usiadł na najbliższe wolne miejsce. Chłopak rozejrzał się po klasie i skierował się w stronę rzędu w którym siedziała Cristal. Dziewczyna była przygotowana na to,że usiądzie do niej. I tak się stało. Kai nawet na nią nie spojrzał. Usiadł jakby nigdy nic. Wyciągnął swoje podręczniki i zwrócił twarz w stronę tablicy na której już znajdowały się zdania które uczniowie mieli przekształcić na zdania w czasie przeszłym oraz przyszłym. Lekcja trwała dalej a nowy uczeń nawet przez chwilę nie popatrzył na Cristal .Ta postanowiła wyjść z własną inicjatywą i rozpocząć rozmowę
-Mon nom est Cristal.-powiedziała po francusku do chłopaka
-Kai-odburknął tylko. Dziewczyna się zmieszała ale ciągnęła rozmowę dalej
-Może chciałbyś potem poznać szkołę,hm? Jest ogromna i nowi uczniowie zawsze mają problemy z ogarnięciem planu budynku-zaproponowała. Chłopak nareszcie na nią popatrzył
-Dobrze,ale teraz daj mi się skupić na francuskim-powiedział lekko delikatniejszym tonem niż ten którego użył gdy się przedstawiał. Za jakiś krótki czas nauczyciel ogłosił koniec zajęć. Cristal odwróciła się na chwilę a gdy chciała zapytać się Kaia o szczegóły ich zwiedzania,go już nie było.Rozejrzała się dookoła,żadnego śladu. Czyżby miał ultra szybkość przemieszczania się? Nie,to nie możliwe. Takie rzeczy tylko w horrorach o wampirach. Zdezorientowana wyszła z klasy i usiadła na swoim ulubionym parapecie. Otworzyła notatnik i wyciągnęła ołówek. Lekko przyłożyła ołówek do kartki i zrobiła pierwszy,niezwykle płynny i pewny ruch. Grafitowy wkład idealnie wyglądał na mlecznej bieli kartki. Rysowała dalej. Dodawała cienie,rozmazywała,poprawiała. Pokazywała w ten sposób swoje uczucia których teraz miała teraz pełno. Po kilku minutach na kartce powstał smok oplatający drzewo tak słabe,że zaraz się załamie. Tak właśnie czuła się Cristal. Bezradna w sytuacji w której się znalazła. Wtedy z jej artystycznego transu wyrwała ją jakaś osoba. Dziewczyna odłożyła szkicownik i popatrzyła na tą osobę. Był to Sethan,obiekt westchnień wielu dziewcząt ze szkoły. Jako jeden z nielicznych chłopaków lubił Cristal.
-Cześć. Co robisz?
-Hej. W sumie już nic. A jak Twoje zajęcia? Ogarnąłeś nareszcie tą chemię?
-Prawie tak. Znaczy już ją bardziej rozumiem. Widziałaś tego nowego?
-Chyba każdy go widział. Jest trudnym charakterem ale spróbuję do niego dotrzeć
-Nie,lepiej nie.
-Dlaczego niby?
-Czuję,że to nie fajny typ.
-Przesadzasz. Wydaje się być okej. Jaki masz z nim problem?
-No po prostu czuje,że on nie jest odpowiednim towarzystwem dla Ciebie
-Skąd wiesz? Mówisz jakbyś był moim ojcem! Ja dziś jestem podenerwowana,więc nie dobijaj. A teraz wybacz,idę na biologię-powiedziała zirytowana dziewczyna i nerwowo wstała omijając chłopaka. Nie rozumiała,dlaczego jest taki sceptyczny do Kaia. Westchnęła i pchnęła drzwi do sali biologicznej. Większość uczniów już była. Kai również. I o dziwo na miejscu obok którego siedziała Cristal. Popatrzyła na niego i bez słowa usiadła na swoim miejscu. Nagle chłopak położył swoją dłoń na jej drobną. Była sucha ale delikatna
-Cristal,przyzwyczaisz się do mnie z czasem-powiedział szeptem wprost do ucha dziewczyny. Ta dostała dreszczy.
-Co?-zapytała po chwili jednak chłopak już się nie odezwał. Cristal spuściła głowę czytając następny temat.
-Cristal....-usłyszała zza pleców. Odwróciła się bardzo gwałtownie. Stał tam Zelonim.
-Co Ty tu robisz?-zapytała a wszyscy popatrzyli na nią bardzo dziwnie bo w sumie mówiła tak jakby sama do siebie.
-Przyszedłem zobaczyć jak się uczysz-odpowiedział ze swoim "zelonimowskim" akcentem. Dziewczyna chcąc uniknąć dalszych dziwnych spekulacji ze strony znajomych wyszła jeszcze na chwilę z sali i ustała za rogiem.
-A gdzie Vincent? W ogóle mówiłam,że sama wrócę do domu na 15. Wyszłam na totalną kretynkę przez Ciebie-powiedziała z wyrzutem w stosunku do ducha. Ten zasmucił się lekko a jego twarz obrała bardzo smutny wyraz. Cristal popatrzyła na niego i zrobiło się jej trochę szkoda. Może nie powinna tak na niego naskakiwać.
-Dobra,przepraszam. Jak chcesz chodź ze mną na lekcje. Tylko proszę,nie strasz nauczycieli ani uczniów ani nie podnoś przedmiotów ani nie mów do mnie zdań na które musiałabym Ci odpowiadać-chłopak od razu się uśmiechnął a w jego wielkich oczach pojawiła się iskierka triumfu. Cristal również się uśmiechnęła i wróciła na salę zajęć na której był już nauczyciel.
-Kryształku,dlaczego się spóźniłaś?-zapytał mierząc wzrokiem dziewczynę
-Przepraszam,źle się poczułam i musiałam na chwilę wyjść,nic poważnego
-Mam nadzieję. Ale już wszystko w porządku?
-Tak,to chwilowe.-rozpoczęła się lekcja, większość uczniów lekko przysypiała jednak kilkoro słuchało uważnie. Cristal była pomiędzy bo niby słuchała i przyjmowała zakres informacji ale myślami była bardzo,bardzo daleko od lekcji. Nagle Sethan rzucił maleńką karteczkę. Dziewczyna wzięła ją szybko i schowała pod zeszyt. Po "tajniaku" otworzyła liścik i przeczytała jego zawartość. Było tam napisane...
Panie Boże!
OdpowiedzUsuńSkłamałabym, gdybym nie powiedziała, że uśmiechałam się niemal ciągle:D
Zelonim, Vincent, Sethan hahahah niesamowity pomysł, naprawdę! Jest to pierwsze opowiadanie, które jest tak bardzo fanfictionowskie w moich oczach. Zabawne, lekkie...nie jakiś gejowski pornol (chociaż takie też są dobre, hahah)
Widać od razu, że masz niecodzienną koncepcję, a co więcej nie masz problemów z przecinkami, co wierz mi, ceni się ogromnie~
Jedyne czego bym się uczepiła, to cholerka dialogi. Pisząc czyjąś rozmowę, warto jest dodawać między wypowiedziami jakieś dodatkowe informacje. Nawet dużo, im więcej tym lepiej, gdyż można bardziej obrazowo wyobrazić sobie sytuację, a w charakterze ruchów nawet i bohatera. Mam tu na myśli coś takiego jak "mówiąc to, zrobił to i siamto, jednocześnie lustrując przenikliwym spojrzeniem bystrych, jakiś tam np. orzechowych oczu, w akompaniamencie szerokiego, perlistego uśmiechu" czy cuś:D
To początek, a już jest na poziomie. Wierzę, że z rozdziału na rozdział będzie jeszcze więcej intryg, no i na koniec tylko powiem.... błagam, powiedz, że Cristal będzie z Zelonimem albo z Vincentem;^^; tak bardzo shipuję.
Życzę całego worka weny i do zobaczenia na następnym rozdziale u Ciebie albo u mnie;)
Najlepiej by było, gdybyś info o nowej notce zostawiła u mnie na blogu, szybciej wtedy dotrę.
Trzymaj się! c:
http://exobrids.blogspot.com/
Dziękuję za tyle ciepłych słów i napewno wezmę do serca Twoje uwagi :) A co do związku Cristal z duchami będzie...ciekawy i będzie wiązał się z ogromnym poświęceniem,aczkolwiek nie gwarantuję,że będą oni razem :)
UsuńŚwietne, z resztą poprzedni rozdział też był świetny.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się twój styl pisania.
Życzę weny na dalsze pisanie ^^
P.S. mogłabyś zerknąć na mojego bloga? bangtansonyendan.blogspot.com, oczywiście jeżeli będziesz miała ochotę i czas :)